New York
52°
Fair
6:58 am5:21 pm EST
4mph
36%
30.28
ThuFriSat
54°F
55°F
46°F
Jesteśmy z Polonią od 1971 r.
Kultura
Warto przeczytać
Polonia

Szafirowy jubileusz Janusza Skowrona

13.12.2022
Janusz Skowron dosyć szczegółowo opowiedział o swoich pracach wyeksponowanych w Instytucie Józefa Piłsudskiego na Greenpoince / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

Znany polonijny artysta i działacz – Janusz Skowron, obchodzi 45-lecie pracy twórczej. Jubileusz rozpoczął wystawami w Polsce, a kończy w Nowym Jorku. W Instytucie Józefa Piłsudskiego prócz swoich prac pokazał także filmy ilustrujące jego działalność i relacjonujące ostatnie ekspozycje w miejscach, w których rozpoczął swoją artystyczną przygodę. 

„Jego twórczość jest tak emocjonalna, że może być sztandarem naszego ruchu Emocjonalistów, który już ma 15 lat i stale dojrzewa, a razem z nim dojrzewa sztuka Janusza Skowrona” – to chyba najlepsza recenzja jaką można było usłyszeć na temat artystycznej działalności szafirowego jubilata. Jest ona tym ważniejsza, że była wypowiedziana z ust Lubomira Tomaszewskiego, twórcy grypy Emocjonalistów. Ta archiwalna opinia została zamieszczona w jednym z zaprezentowanych filmów, w którym słynny na całym świecie i nieżyjący już Lubek – bo tak często określany był ten artysta – podziwiał jedną z wystaw Janusza Skowrona.

„Jego twarze zrobiły tak silny oddźwięk, że przemaszerowały przez cały glob i trafiły aż do Pekinu. Także jego krajobrazy mają bardzo wyraźny emocjonalny charakter i bardzo silne oddziaływanie, czasami nawet ono jest za sile dla tutejszej publiczności, a szkoda bo w moim przekonaniu silna sztuka tworzy silnych ludzi” – podkreślił twórca artystycznej grupy Emocjonaliści. Lubomir Tomaszewski dodał, że lekkie i łatwe w odbiorze obrazki nie przekazują głębszego sensu i nie niosą ze sobą żadnej wartości artystycznej.

„Dla mnie mocna i emocjonalna, a także silna intelektualnie sztuka jest bardzo dobrą oznaką dla tych, którzy chcą wychować ciekawe, nowe pokolenie. Jeśli chodzi o Janusza to praca jego pędzla oraz jego koloryty są bardzo harmonijne i śmiałe, i wydaje mi się, że pasują do każdego wnętrza, gdzie chce się stworzyć poważną atmosferę i wytwarzać klimat, który jest potrzebny dla zrodzenia zrodzenia ciekawego i poważnego człowieka” – stwierdził Lubek.

Wernisaż jubileuszowej wystawy Janusza Skowrona w Instytucie Józefa Piłsudskiego rozpoczęła jego prezes i dyrektor wykonawcza dr Iwona Korga / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

Obserwując działalność i twórczość Janusza Skowrona można śmiało dodać, że faktycznie posiada on bardzo silną osobowość, i mimo różnych problemów i zakrętów na swojej drodze cały czas jest wierny obranemu artystycznemu kierunkowi, a w dodatku w swojej twórczości idealnie oddaje i przekazuje towarzyszące mu emocje. Można to zauważyć śledząc jego facebookowy profil, gdzie na bieżąco publikuje swoje prace. 

Spotkanie w Instytucie Józefa Piłsudskiego na Greenpoincie, które odbyło się we wtorek, 22 listopada, i było czwartym przystankiem związanym z jubileuszem 45-lecia działalności artystycznej Janusza Skowrona. Wcześniejsze miały miejsce w Polsce, gdzie odbyły się duże wystawy.

Pierwsza była zorganizowana w Starachowicach, gdzie przez jakiś czas mieszkał. Druga miała miejsce w Lublinie, gdzie zaczęła się jego profesjonalna działalność artystyczna, a trzecia w Kolbuszowej, gdzie się urodził i wychował oraz zaraził sztuką.

Wernisaż w Instytucie Józefa Piłsudskiego rozpoczęła jego prezes i dyrektor wykonawcza dr Iwona Korga, która przedstawiła artystę i podziękowała licznie przybyłej publiczności. Podczas spotkania Janusz Skowron przybliżył całą swoją artystyczną drogę jaką przeszedł, często wyboistą i krętą. Opowiedział o studiach i perypetiach z nimi związanymi, a także o swojej pierwszej inspiracji, dzięki której zainteresował się sztuką. Osobą, która go zaraziła rysowaniem i malowaniem był jego głuchoniemy dziadek Jan Król.

„W dzieciństwie dziesiątki razy rysował mi ołówkiem na kartce różne historyjki. Najczęściej były to diabły walczące z aniołami. Były to bardzo szybkie, wręcz sekundowe prace, które później wyrzucał do kosza. To mi się bardzo podobało, klaskałem i prosiłem go, żeby rysował jeszcze więcej. Mam to w pamięci do dzisiaj” – wspominał artysta, który w ten właśnie sposób zainteresował się sztuką, będącą – jak się później okazało – jego życiową pasją. 45-lecie, które właśnie obchodzi liczone jest od jego pierwszej indywidualnej wystawy. Odbyła się ona pół roku przed rozpoczęciem przez niego studiów w Instytucie Wychowania Artystycznego na Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie.

Podczas spotkania Janusz Skowron opowiedział o swojej artystycznej / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

„Przed studiami miałem już na koncie udział w kilku zbiorowych wystawach oraz tą indywidualną. Później na studiach były następne ponieważ byłem współzałożycielem Galerii KONT, w której wraz z przyjaciółmi mogłem dołączać swoje prace” – wyjaśnił Janusz Skowron. Jego prace były eksponowane na całym świecie, a wystawy te liczone są w setkach. Były to zarówno indywidualne jak i zbiorowe ekspozycje. Na Greenpoincie były pokazane głównie szkice i rysunki, ale były też przykłady kolaży i malarstwa.

„Jest to zestaw prac na papierze, który jest także zamieszczony w dużym katalogu wydanym z okazji mojego 45-lecia. W sumie nie wszystkie się zmieściły, ale myślę, że 90 procent z nich zostało wystawionych w Instytucie Józefa Piłsudskiego. Ze względu na ograniczoną przestrzeń pomieszczenia wyeksponowałem je w dosyć specyficzny sposób, w formie takiej tapety, same obrazki bez ramek. Niestety nie było tam miejsca na sztalugi czy jakieś panele, ale dzięki temu mogłem pokazać ponad 80 prac od najstarszych z 1976 roku po najświeższe z tego roku” – wyjaśniał później artysta w rozmowie z „Nowym Dziennikiem”.

Janusz Skowron wraz z grupą przyjaciół, którzy pojawili się na jego jubileuszowej wystawie w Instytucie Józefa Piłsudskiego na Greenpoincie / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

Wystawa ta była szczególna z dwóch powodów. Po pierwsze prace współczesnego i żyjącego artysty pojawiły się w tej samej galeryjnej sali, którą zdobią dzieła wybitnych polskich malarzy jak np.: Matejko, Kossak, Wyspiański, Axentowicz cz też Gierymski. Po drugie, był to pierwszy pokaz rysunków Janusza Skowrona w takiej konfiguracji.

„Wystawy w jednym miejscu z tak różnymi rysunkami wybranymi z całego 45-lecia mojej pracy artystycznej wcześniej nie miałem. W Polsce były pokazywane zupełnie inne prace, a te które znalazły się w Nowym Jorku czekały na tę właśnie retrospektywną wystawę w Instytucie Józefa Piłsudskiego. Cieszę się, że mogłem je zaprezentować i o nich opowiedzieć” – podkreślił artysta dodając, że bardzo ceni sobie to miejsce, tym bardziej, że również zasiada w Radzie Instytutu Józefa Piłsudskiego. Dodał, że cieszy się również z tego, że wśród publiczności było wielu jego przyjaciół i osób interesujących się sztuką.

Wystawa ta prezentowana była przez tydzień, natomiast prace te będzie można jeszcze zobaczyć w Centrum Polsko-Słowiańskim, gdzie 3 grudnia odbędzie się wernisaż kończący jubileuszowe obchody związane z 45-leciem działalności twórczej Janusza Skowrona.

„Prócz tych rysunków zostanie tam pokazane moje malarstwo, w tym także trzy prace z lat 80. specjalnie przywiezione z Polski. Poza tym pojawi się taki aneks z obrazami mojego syna Artura, które nie były wystawiane w Polskiej Fundacji Kulturalnej w Clark. Będą to 23 jego prace z różnych lat, począwszy od 1999 roku kiedy miał pierwszą wystawę do tego roku kiedy zmarł” – dodał artysta.

Wśród gości Janusza Skowrona i jego żony Ani (oboje z lewej strony) pojawił się m.in. Stan Borys ze swoją menedżerką i partnerką Anią Maleady oraz ich psem o imieniu Apollo / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

Podobne artykuły

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE

CO GDZIE KIEDY