Po wywiadzie Emila Jędrzejewskiego w Kanale Zero premier Donald Tusk poinformował, że zobowiązał prokuratora generalnego Waldemara Żurka do osobistego nadzoru nad postępowaniami dotyczącymi stołecznego Szpitala Południowego. Dawid Kacprzyk zaprzeczył zarzutom dotyczącym funkcjonowania SOR i zapowiedział działania prawne.
We wtorek w Kanale Zero Emil Jędrzejewski, chirurg, b. ordynator chirurgii w stołecznym Szpitalu Południowym, opowiedział m.in. o nieprawidłowościach w funkcjonowaniu SOR w tej placówce. Stwierdził, że błędy w procedurach medycznych miały prowadzić do ciężkich powikłań, a w niektórych przypadkach do śmierci pacjentów. W środę stawił się w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie, jednak – jak poinformował rzecznik prokuratury prok. Piotr Antoni Skiba – nie złożył zeznań, wskazując na brak ustanowionego pełnomocnika. Kolejny termin przesłuchania wyznaczono na poniedziałek.
W odpowiedzi na to Dawid Kacprzyk — pełniący funkcję koordynatora SOR w Szpitalu Południowym oraz radnego KO warszawskiego Ursusa, który miał w trakcie specjalizacji z anestezjologii uzyskać w ubiegłym roku około 1,6 mln zł wynagrodzenia z pracy w placówkach medycznych, na prowadzonym przez niego oddziale politycy Koalicji Obywatelskiej mieli być przyjmowani bez kolejki, a kompleksowe badania miały być im wykonywane natychmiast — odrzucił zarzuty przedstawione pod jego adresem przez sygnalistę Jędrzejewskiego.
W oświadczeniu przekazanym PAP w środę przez swojego pełnomocnika mec. Jacka Dubois zapowiedział skierowanie sprawy na drogę sądową, uznając publiczne wypowiedzi lekarza za nieprawdziwe i zniesławiające. Napisał, że padły pod jego adresem „informacje nieprawdziwe, krzywdzące i naruszające dobre imię”. Podkreślił, że dotychczas unikał komentowania sprawy, jednak dalsze milczenie mogłoby zostać odebrane jako przyzwolenie na rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji.
Do sprawy odniósł się w środę premier Donald Tusk. Na platformie X napisał, że „wiarygodność pana Emila Jędrzejewskiego i jego sensacyjnych wypowiedzi po próbie przesłuchania go przez prokuraturę wydaje się być wątpliwa”. Jednocześnie podkreślił, że ze względu na wagę zarzutów wszystkie okoliczności będą szczegółowo sprawdzane przez właściwe instytucje.
Podczas konferencji prasowej premier zaznaczył, że prokuratura wyjaśni „każdy element tej sprawy”, a odpowiedzialni za ewentualne nadużycia, zaniedbania lub pomówienia poniosą konsekwencje. Poinformował również, że zobowiązał ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego Waldemara Żurka do osobistego nadzoru nad postępowaniami dotyczącymi Szpitala Południowego. Jak dodał, nie zamierza uczestniczyć w „nagonkach” i oczekuje, że sprawę rozstrzygną organy ścigania, a nie politycy czy media.
Prezes Naczelnej Rady Lekarskiej Łukasz Jankowski poinformował z kolei, że trwają przygotowania wniosku do Naczelnego Sądu Lekarskiego o zawieszenia prawa wykonywania zawodu dla Dawida Kacprzyka. Dodał, że zawieszenie prawa wykonywania zawodu miałoby obowiązywać do czasu wyjaśnienia sprawy lekarza przez prokuraturę. – Każdy z zarzutów musi zostać wyjaśniony, a mając na pierwszym miejscu bezpieczeństwo pacjentów, nie możemy dopuścić do tego, żeby takie zdarzenia dalej mogły mieć miejsce — powiedział Jankowski.
Ministerstwo Zdrowia zleciło wojewodzie mazowieckiemu oraz konsultantowi krajowemu w dziedzinie medycyny ratunkowej przeprowadzenie kontroli w SOR-ach Warszawskiego Szpitala Południowego i Mazowieckiego Szpitala Bródnowskiego. Resort poinformował w środę, że zakres kontroli obejmuje ocenę prawidłowości całości postępowania personelu medycznego SOR w tych szpitalach oraz „prawidłowości procesu diagnostyczno-terapeutycznego zastosowanego wobec pacjentów SOR ww. podmiotów leczniczych, którzy zmarli w trakcie pobytu na SOR”. Kontrola obejmuje okres od 1 lipca 2025 r. do 31 maja 2026 r.
Sprawa Szpitala Południowego nabrała rozgłosu po publikacji portalu Zero.pl z 15 czerwca. Według ustaleń portalu Kacprzyk – wówczas koordynator SOR i radny KO w Ursusie – miał w trakcie specjalizacji z anestezjologii zarobić w ubiegłym roku około 1,6 mln zł. Portal informował również o zarzutach dotyczących preferencyjnego traktowania polityków Koalicji Obywatelskiej na oddziale.
W poniedziałek Prokuratura Okręgowa w Warszawie wszczęła dwa śledztwa dotyczące Szpitala Południowego. Jedno dotyczy podejrzenia oszustwa na kwotę ponad pół miliona złotych, drugie możliwego nadużycia uprawnień przez funkcjonariusza publicznego, m.in. w związku z zasadami triażu pacjentów na SOR. Minister sprawiedliwości i prokurator generalny Waldemar Żurek poinformował w środę, że od 2023 r. prokuratura odnotowała 12 zgłoszeń dotyczących zgonów w Szpitalu Południowym; trzy zakończyły się odmową wszczęcia postępowania, cztery zostały umorzone, a pięć pozostaje w toku. Dodał, że analizowane będą również sprawy wcześniej zakończone.
Sprawą zajmuje się także samorząd lekarski. Prezes Naczelnej Rady Lekarskiej Łukasz Jankowski poinformował w środę, że przygotowywany jest wniosek do Naczelnego Sądu Lekarskiego o zawieszenie prawa wykonywania zawodu Dawida Kacprzyka do czasu wyjaśnienia sprawy przez prokuraturę. Jak zaznaczył, priorytetem jest bezpieczeństwo pacjentów.
Kacprzyk zrezygnował z członkostwa w Koalicji Obywatelskiej i mandatu radnego Ursusa. Prezydent Warszawy odwołał zarząd i radę nadzorczą Szpitala Południowego, a funkcję prezes zarządu objęła Aneta Gomółka-Siembora. W placówce kontrole prowadzą m.in. NFZ, stołeczny ratusz i Państwowa Inspekcja Pracy. Ministerstwo Zdrowia zleciło wojewodzie mazowieckiemu oraz konsultantowi krajowemu w dziedzinie medycyny ratunkowej kontrolę w SOR-ach Szpitala Południowego i Szpitala Bródnowskiego, obejmującą m.in. przypadki zgonów pacjentów podczas pobytu na oddziałach ratunkowych. Kontrolę dotyczącą ochrony danych osobowych zapowiedział również Urząd Ochrony Danych Osobowych. (PAP)
mir/ agz/ mhr/
Dawid Kacprzyk oświadczył, że dr Emil Jędrzejewski rozpowszechnia nieprawdziwe informacje na jego temat. W przesłanym PAP stanowisku zaprzeczył związkom ze sprawami śmierci pacjenta i rzekomego badania pośmiertnego. Zapowiedział też skierowanie sprawy na drogę sądową.
Dawid Kacprzyk odrzucił zarzuty przedstawione pod jego adresem przez byłego pracownika Szpitala Południowego dr. Emila Jędrzejewskiego. W oświadczeniu przekazanym w środę PAP przez pełnomocnika Kacprzyka, mec. Jacka Dubois, zapowiedział podjęcie kroków prawnych i skierowanie sprawy na drogę sądową.
Oświadczenie jest reakcją na wywiad, którego Jędrzejewski udzielił we wtorek Kanałowi Zero. Jak napisał Kacprzyk, w rozmowie padły pod jego adresem „informacje nieprawdziwe, krzywdzące i naruszające dobre imię”.
„Dotychczas starałem się unikać komentowania sprawy w przestrzeni medialnej. Uważałem, że wszelkie pytania i wątpliwości dotyczące mojej osoby powinny być wyjaśniane w oparciu o fakty, dokumenty oraz obiektywne dowody zgromadzone w toku właściwych postępowań” – oświadczył. Dodał, że wobec treści wypowiedzi Jędrzejewskiego „dalsze milczenie mogłoby zostać odebrane jako przyzwolenie na rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji”.
Kacprzyk napisał, że „kategorycznie” sprzeciwia się wiązaniu go ze zdarzeniami, z którymi – jak podkreślił – „nie miałem nic wspólnego”.
W oświadczeniu odniósł się do dwóch spraw przywołanych przez Jędrzejewskiego: śmierci pacjenta w łazience Szpitalnego Oddziału Ratunkowego oraz rzekomego wykonania tomografii komputerowej pacjenta po jego śmierci. Jak wskazał, w pierwszej sprawie prowadzone jest postępowanie karne, którego nie jest stroną. „Druga sprawa – o ile w ogóle miała miejsce – nie dotyczy okresu mojego zatrudnienia w Szpitalu Południowym” – napisał.
Według Kacprzyka twierdzenia formułowane przez Jędrzejewskiego „nie znajdują potwierdzenia w faktach”, a ich rzeczywistym skutkiem jest próba zdyskredytowania go w przestrzeni publicznej.
W swoim stanowisku odniósł się także do skargi, którą – jak przypomniał – Jędrzejewski złożył na niego w lipcu 2025 r. Kacprzyk podkreślił, że autor skargi „nie wskazał żadnego konkretnego, możliwego do zidentyfikowania przypadku medycznego zaniedbania”. Jak ocenił, pismo opierało się wyłącznie na ogólnych twierdzeniach. Jednocześnie zaznaczył, że odpowiedział na zarzuty 15 sierpnia 2025 r., dlatego – jego zdaniem – nieprawdziwe są sugestie, że sprawa pozostała bez reakcji.
Kacprzyk odniósł się również do konfliktu między lekarzami SOR a Oddziałem Chirurgii. Przyznał, że część skarg pacjentów dotyczących funkcjonowania oddziału była uzasadniona. Jak wskazał, dotyczyły one m.in. sytuacji, gdy lekarze chirurgii nie stawiali się na konsultacje pacjentów kierowanych z SOR albo czas oczekiwania na ich przybycie przekraczał terminy określone w regulaminie szpitala.
„To właśnie takie zachowania lekarzy Oddziału Chirurgii oraz ordynatora tego Oddziału prowadziły do konfliktu z lekarzami SOR-u” – napisał. Dodał, że lekarze SOR, działając zgodnie z procedurami, mieli prawo oczekiwać niezwłocznych konsultacji chirurgicznych „przede wszystkim w interesie pacjentów”.
Na zakończenie oświadczenia Kacprzyk ocenił, że publicznie kierowane wobec niego zarzuty są „nieprawdziwe, bezpodstawne i noszą cechy zniesławienia”. Poinformował również, że podjął już działania prawne i sprawa zostanie skierowana do sądu.
We wtorek w Kanale Zero były pracownik Szpitala Południowego dr Emil Jędrzejewski opowiedział m.in. o tym, że na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym tej placówki dochodziło do nieprawidłowości w wykonywaniu procedur medycznych, a skutkiem części błędów miały być ciężkie powikłania, a nawet zgony pacjentów. W środę Jędrzejewski został przesłuchany przez Prokuraturę Okręgową w Warszawie.
Wywiad był kolejnym elementem sprawy, która wybuchła po publikacji portalu Zero.pl z 15 czerwca. Według ustaleń portalu Dawid Kacprzyk, pełniący funkcję koordynatora SOR w Szpitalu Południowym oraz radnego KO warszawskiego Ursusa, miał w trakcie specjalizacji z anestezjologii uzyskać w ubiegłym roku około 1,6 mln zł wynagrodzenia z pracy w placówkach medycznych. Z ustaleń dziennikarzy portalu wynikało też, że na prowadzonym przez niego oddziale politycy Koalicji Obywatelskiej mieli być przyjmowani bez kolejki, a kompleksowe badania miały być im wykonywane niemal bezpośrednio po dokonaniu przez nich rejestracji.
W poniedziałek Prokuratura Okręgowa w Warszawie poinformowała o wszczęciu dwóch śledztw dotyczących Szpitala Południowego. Jedno dotyczy podejrzenia oszustwa na kwotę przekraczającą pół miliona złotych, drugie – możliwego nadużycia uprawnień przez funkcjonariusza publicznego, w tym nieprawidłowości przy kwalifikowaniu pacjentów w ramach procedury triażu na SOR. Sprawą zajęła się również Naczelna Izba Lekarska.
W ubiegłym tygodniu Kacprzyk zrezygnował z członkostwa w Koalicji Obywatelskiej, następnie złożył mandat radnego dzielnicy Ursus. Poinformowano także, że zwrócił szpitalowi część środków finansowych, które wcześniej zostały mu wypłacone. W związku z doniesieniami dotyczącymi funkcjonowania placówki prezydent Warszawy odwołał zarząd i radę nadzorczą Szpitala Południowego. Funkcję prezes zarządu objęła Aneta Gomółka-Siembora. Trwają również kontrole prowadzone przez stołeczny ratusz, Narodowy Fundusz Zdrowia, Państwową Inspekcję Pracy oraz inne instytucje. W środę prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych Mirosław Wróblewski poinformował, że UODO przeprowadzi kontrolę dotyczącą ochrony danych osobowych w Szpitalu Południowym. Jak wskazał, ujawnione publicznie zarzuty dotyczące możliwych naruszeń przepisów RODO wymagają wyjaśnienia. Tego samego dnia Ministerstwo Zdrowia zleciło wojewodzie mazowieckiemu przeprowadzenie kontroli w Szpitalnym Oddziale Ratunkowym Szpitala Południowego oraz w SOR Mazowieckiego Szpitala Bródnowskiego. Według informacji przekazanych przez urząd wojewódzki, w latach 2024–2026 przeprowadzono już siedem kontroli funkcjonowania szpitalnych oddziałów ratunkowych w regionie. Według doniesień medialnych Kacprzyk pracował także w Szpitalu Bródnowskim, gdzie w ciągu 125 dni miał przepracować 732 godziny, w tym ponad 290 godzin w samym marcu. (PAP)
mir/ akar/