Prezydent USA Donald Trump ogłosił w czwartek, że rozmawiał z prezydentem Libanu Josephem Aounem i premierem Izraela Benjaminem Netanjahu i obaj przywódcy zgodzili się na 10-dniowe zawieszenie broni. Walki mają być przerwane o godz. 17 czasu waszyngtońskiego (północ w Bejrucie i Tel Awiwie; godz. 23 w Polsce).
„Obaj przywódcy zgodzili się, że aby osiągnąć pokój między swoimi państwami rozpoczną 10-dniowe zawieszenie broni” – napisał Trump w swoim serwisie Truth Social. Amerykański prezydent dodał, że rozwiązał dziewięć wojen na całym świecie, a „ta będzie dziesiąta”.
Trump napisał, ze zaprosi Aouna i Netanjahu do Białego Domu, a jego urzędnicy, w tym wiceprezydent J.D. Vance i sekretarz stanu Marco Rubio, będą pracować nad osiągnięciem trwałego pokoju między Izraelem a Libanem.
Izrael od półtora miesiąca walczy w Libanie z szyickim ugrupowaniem Hezbollah. Ta wspierana przez Iran grupa pozostaje poza kontrolą libańskiego rządu, który dąży do jej rozbrojenia, na co nalega również Izrael.
Hezbollah od lat walczy z Izraelem, obecna odsłona konfliktu wybuchła po ataku sił amerykańsko-izraelskich na Iran 28 lutego. W konflikcie z Iranem trwa dwutygodniowy rozejm.
Przedstawiciele Hezbollahu deklarowali wcześniej, że nie złożą broni i krytykowali prowadzone przez libański rząd rozmowy z Izraelem. Organizacja nie odniosła się jak na razie bezpośrednio do ogłoszenia Trumpa o rozejmie.
To, czy Hezbollah będzie przestrzegał rozejmu, zależy od tego, czy Izrael wstrzyma wszelkie walki – powiedział agencji Reutera Hasan Fadlallah, jeden z parlamentarzystów Hezbollahu, który jest również partią polityczną. Słowa Fadlallaha zostały przytoczone jeszcze przed wypowiedzią prezydenta USA, gdy media spekulowały już o rychłym zawieszeniu broni.
Liban i Izrael od czasu powstania tego drugiego państwa w 1948 r. formalnie pozostają w stanie wojny i nie utrzymują oficjalnych relacji dyplomatycznych.
Izrael włączył się w rozpoczętą w 1975 r. wojnę domową w Libanie i aż do 2000 r. okupował południe tego państwa. Hezbollah, który powstał w reakcji na okupację, stoczył z Izraelem kilka wojen. Ostatnią z nich w 2024 r. Konflikt poważnie osłabił proirańskie ugrupowanie, które było przez lata silniejsze niż regularna armia libańska i stworzyło na południu tego kraju quasipaństwo.
We wtorek odbyło się spotkanie ambasadorów Izraela i Libanu w USA, które było najpoważniejszymi od dekad bezpośrednimi rozmowami obu państw.
Nastawiony na współpracę z Zachodem rząd w Bejrucie już wcześniej zapowiadał rozbrojenie Hezbollahu, nie ma jednak realnej siły, by wyegzekwować tę decyzję.
Na początku marca Hezbollah ostrzelał północ Izraela w reakcji na ataki na Iran. W odpowiedzi Izael rozpoczął intensywne naloty na cele tej grupy w całym Libanie i operację lądową na południu kraju.
Izraelska ofensywa zmusiła do ucieczki z południowego Libanu ponad 1 mln osób. Cały kraj liczy około 6 mln mieszkańców. Liban jest od lat pogrążony w kryzysie politycznym, gospodarczym i humanitarnym.
W izraelskich atakach zginęło 2196 osób, w tym 260 dzieci i 172 kobiety – przekazało ministerstwo zdrowia Libanu w czwartek. Urząd nie informuje w swoich komunikatach, jaką część z 1764 zabitych mężczyzn stanowili bojownicy Hezbollahu. Izraelska armia podała, że w kampanii zabito ponad 1700 członków proirańskiej grupy.
W walkach w Libanie zginęło też 13 izraelskich żołnierzy, a w atakach Hezbollahu na północ Izraela – dwóch cywilów – dodała agencja Reutera. (PAP)
adj/ mal/
Hezbollah oświadczył w czwartek, że ogłoszony przez USA rozejm w Libanie musi uniemożliwić wojskom izraelskim dalsze działania w tym państwie. Dodano, że obecność Izraelczyków w Libanie da jego mieszkańcom „prawo do oporu”. Izrael walczył w Libanie nie z armią tego państwa, ale ze wspieranym przez Iran Hezbollahem.
Zawieszenie broni musi obejmować całkowite wstrzymanie izraelskich ataków i uniemożliwienie ruchów wojsk izraelskich – napisano w oświadczeniu ruchu cytowanym przez BBC. Dodano, że rozejm musi obejmować powrót do sytuacji sprzed 2 marca, a „utrzymywanie izraelskiej okupacji daje Libanowi i jego mieszkańcom prawo do stawiania oporu”.
2 marca Hezbollah zaatakował północny Izrael, włączając się do wojny Izraela i USA z Iranem. W odpowiedzi Izrael rozpoczął intensywne naloty na cele tej grupy w całym Libanie i operację lądową na południu kraju.
Prezydent USA Donald Trump ogłosił w czwartek, że od północy czasu lokalnego w Libanie będzie obowiązywało 10-dniowe zawieszenie broni. Trump uzgodnił porozumienie z prezydentem Libanu Josephem Aounem i premierem Izraela Benjaminem Netanjahu.
Libański rząd nie kontroluje Hezbollahu, z którym walczył Izrael. Władze Libanu dążyły do rozbrojenia proirańskiego ruchu, czego domagają się również władze w Jerozolimie.
Rząd w Bejrucie dążył do zawieszenia broni. Podczas konfliktu Izrael zajął południe kraju, z którego uciekło ponad milion z ok. 6 mln mieszkańców Libanu.
Wojska izraelskie pozostaną na południu Libanu podczas ogłoszonego przez Trumpa rozejmu – poinformowały izraelskie media za źródłami militarnymi.
Przedstawiciele władz w Jerozolimie mówili wcześniej, że operacja przeciwko Hezbollahowi będzie prowadzono do czasu, gdy to ugrupowanie przestanie być zagrożeniem dla północy Izraela.
Według mediów USA również naciskały na rozejm, co ma pomóc w zawarciu porozumienia z Iranem. W trwającej od 28 lutego wojnie USA i Izraela z tym państwem obowiązuje ogłoszone w nocy z 7 na 8 kwietnia dwutygodniowe zawieszenie broni. Jego przedłużenie jest niepewne. Iran nalegał, by rozejm obejmował również walki w Libanie. (PAP)
adj/ ap/
Premier Izraela Benjamin Netanjahu powiedział w czwartek, że ogłoszony przez USA rozejm to historyczna szansa na pokój między Izraelem a Libanem. Dodał, że wojska izraelskie pozostaną na południu Libanu. Zawieszenie broni ma zakończyć trwające od półtora miesiąca walki Izraela ze wspieranym przez Iran Hezbollahem.
Netanjahu podkreślił, że rozbrojenie się Hezbollahu jest dla Izraela podstawowym warunkiem wszelkich dalszych porozumień.
Izraelskie siły zbrojne pozostaną w przygranicznej „rozszerzonej strefie buforowej” sięgającej 10 km w głąb libańskiego terytorium – dodał premier w przemówieniu opublikowanym przez jego biuro.
Prezydent USA Donald Trump ogłosił w czwartek, że od północy czasu lokalnego w Libanie będzie obowiązywało 10-dniowe zawieszenie broni. Trump uzgodnił porozumienie z Netanjahu i prezydentem Libanu Josephem Aounem.
Trump zapowiedział, że zaprosi obu przywódców do Białego Domu i będzie pracował nad trwałym pokojem między Izraelem a Libanem. Państwa nie utrzymują oficjalnych relacji dyplomatycznych i nigdy nie podpisały traktatu pokojowego po wojnie z 1948 r. Od tego czasu dochodziło też do kolejnych konfliktów, w tym kilku wojen Izraela z Hezbollahem.
Obecny konflikt trwał od początku marca, gdy Hezbollah zaatakował północny Izrael, włączając się do wojny Izraela i USA z Iranem. W odpowiedzi Izrael rozpoczął intensywne naloty na cele tej grupy w całym Libanie i operację lądową na południu kraju.
Rząd w Bejrucie nie kontroluje Hezbollahu i dąży do rozbrojenia tego ugrupowania, ale nie ma realnej siły, by wyegzekwować tę decyzję.
Netanjahu zgodził się na rozejm w Libanie na prośbę Trumpa i nie poddał tej decyzji pod głosowanie na posiedzeniu swojego rządu – przekazały izraelskie media.
Przedstawiciele izraelskiej opozycji skrytykowali premiera, argumentując, że rozejm został narzucony, a wcześniej nie osiągnięto celu walk, czyli zlikwidowania zagrożenia ze strony Hezbollahu dla mieszkańców północnego Izraela.
Zawieszenia broni w Libanie może ułatwić USA zawarcie rozejmu z Iranem. Obecnie trwa rozejm w rozpoczętej 28 lutego wojnie USA i Izraela z tym państwem. Jego przedłużenie jest niepewne. Iran nalegał, by porozumienie obejmował również wstrzymanie walk w Libanie. (PAP)
adj/ ap/