


Prezydent Donald Trump wielokrotnie zapowiadał wysłanie Gwardii Narodowej do miasta Nowy Jork, ale po spotkaniu z burmistrzem elektem Wielkiego Jabłka Zohranem Mamdanim złagodził ton i stwierdził, że pośle wojsko do swojego rodzinnego miasta dopiero wtedy, „gdy zajdzie taka potrzeba”.
Gwardia Narodowa nie będzie patrolowała ulic Nowego Jorku z prezydenckiego rozkazu – przynajmniej na razie. Po piątkowym spotkaniu z Zohranem Mamdanim Donald Trump zmienił podejście, zarówno do przyszłego burmistrza Wielkiego Jabłka, jak i do kwestii rozmieszczania tam wojska.
„Jeśli będą tego potrzebować. Teraz są miejsca, które potrzebują tego bardziej, ale jeśli będą potrzebować – zrobię to” – stwierdził Trump w odpowiedzi na pytanie reporterki o plan wysłania do Nowego Jorku Gwardii Narodowej. Zaraz potem pochwalił swoje spotkanie z Mamdanim.”
„Mieliśmy bardzo dobre spotkanie wczoraj. Rozmawialiśmy o tym, ale jeśli będzie taka potrzeba, zrobię to” – podkreślił prezydent USA.
W ostatnich miesiącach Trump posłał Gwardię Narodową do wielu amerykańskich miast, aby zrobiła w nich „porządek”. Wojskowi pojawili się m.in. w Waszyngtonie i Chicago. W sierpniu Trump zapowiadał wysłanie żołnierzy także do Wielkiego Jabłka.
„Gdy będziemy gotowi, zaczniemy od Chicago… Chicago to bałagan” — mówił wówczas reporterom w Gabinecie Owalnym, dodając, że jego administracja „pomoże również Nowemu Jorkowi”.
Red. JŁ