Amerykański prezydent Donad Trump zapewnił w piątek na swojej platformie Truth Social, że USA przyjdą z odsieczą irańskim demonstrantom, jeżeli władze w Teheranie będą strzelać i brutalnie zabijać protestujących uczestników pokojowych manifestacji.
„Jeżeli władze w Teheranie będą strzelać i brutalnie zabijać manifestantów USA przyjdą im z odsieczą” – napisał Trump. „Jesteśmy uzbrojeni i gotowi do akcji” – dodał.
Od niedzieli w Iranie nasilają się protesty. Ich początkiem był strajk sklepikarzy – uważanych za znaczącą siłę polityczną, na ogół popierającą irańską teokrację – z Wielkiego Bazaru w Teheranie, którzy zareagowali na gwałtowny spadek kursu waluty. Protestować zaczęli również stołeczni studenci z co najmniej 10 uczelni. Protesty rozlały się na mniejsze ośrodki. W kilku miastach siły bezpieczeństwa użyły broni palnej – przekazał portal Iran International. Zginęło co najmniej siedem osób.
Następca tronu, syn i imiennik obalonego w 1979 r. szacha Iranu Mohammada Rezy Pahlawiego nazwał protestujących prawdziwymi bohaterami. „Tworzycie historię – historię pisaną odwagą, solidarnością i determinacją narodu odzyskującego swój kraj” – napisał w serwisie X.
W Iranie trwa kryzys gospodarczy, nasilony od czasu, gdy na kraj zostały ponownie nałożone sankcje związane z programem nuklearnym Teheranu. Braki elektryczności są częste, podobnie jak niedobory wody, wywołane zarówno suszą, jak i wodochłonnymi uprawami ziemi. Jednocześnie Iran ponosi znaczne wydatki na finansowanie tzw. osi oporu – szeregu działających na Bliskim Wschodzie proszyickich, antyizraelskich ugrupowań zbrojnych. Wskaźnik inflacji, liczony od grudnia 2024 do grudnia 2025 r. przekroczył 50 proc., ceny żywności wzrosły o 72 proc.- przekazał portal Euronews.
W niedzielę, w którą rozpoczęły się protesty, prezydent Iranu Masud Pezeszkian przedstawił w parlamencie założenia budżetu na 2026 r. Projekt zakłada 20-procentowy wzrost płac i zwiększenie podatków o 62 proc. – informowała stacja Al-Dżazira.
USA uczestniczyły wraz z Izraelem w ataku na instalacje nuklearne Iranu w czerwcu 2025 r., a prezydent Trump ostrzegał, że jeżeli Teheran będzie odbudowywał swój program jądrowy, Waszyngton może ponownie uderzyć. (PAP)
os/ ap/
Ali Laridżani, doradca najwyższego duchowo-politycznego przywódcy Iranu ajatollaha Alego Chamenei, oświadczył w piątek, że amerykańska ingerencja w antyrządowe protesty w Iranie będzie równoznaczna z rozpętaniem chaosu w całym regionie – podała irańska agencja Mehr.
Laridżani zareagował na wcześniejszą wypowiedź prezydenta Donalda Trumpa, który na swojej platformie społecznościowej Truth Social zagroził, że USA przyjdą z odsieczą irańskim demonstrantom, jeżeli „władze w Teheranie będą strzelać i brutalnie zabijać manifestantów tak, jak mają to w zwyczaju”. Trump zakończył stwierdzeniem: „jesteśmy uzbrojeni i gotowi do akcji”.
We wpisie na platformie X Laridżani oświadczył, że władze w Teheranie rozróżniają uzasadnione protesty od „elementów destrukcyjnych, które starają się wykorzystać niepokoje społeczne”. Ostrzegł, że zaangażowanie się USA w wewnętrzne spory doprowadzi do erozji amerykańskich interesów – przekazała irańska agencja Tasnim.
„Amerykanie powinni wiedzieć, że to Trump rozpoczyna tę przygodę. Powinni uważać na swoich żołnierzy” – dodał Laridżani.
Od 28 grudnia w Iranie trwają protesty wywołane problemami gospodarczymi. Zdaniem mediów, w różnych miastach siły bezpieczeństwa używały broni palnej wobec manifestantów; zginęło co najmniej siedem osób. (PAP)
os/ ap/