Pomimo ustaleń z Międzynarodową Organizacją Pracy władze Turkmenistanu nadal wysyłają pracowników sfery budżetowej na przymusowy zbiór bawełny. Takie polecenie usłyszeli właśnie lekarze i inni pracownicy służby zdrowia, choć nie tylko – poinformował portal Chronika Turkmenistana.
Ministerstwo Zdrowia Turkmenistanu rozesłało do regionalnych wydziałów wytyczne dotyczące delegowania lekarzy i innego personelu medycznego do zbioru bawełny. Ci, którzy nie chcą jechać na plantacje, zobowiązani są opłacić z włąsnej kieszeni pracę wynajętych osób. Polecenie z ministerstwa trafiło do regionów 8 września, a prezydent kraju Serdar Berdimuchamedow wyznaczył rozpoczęcie zbiorów na 10 września.
W leżącym na wschodzie kraju obwodzie lebapskim lekarzom, pielęgniarkom, salowym oraz personelowi technicznemu szpitali i przychodni ustalono dzienną normę zbioru wynoszącą 45 kg „białego złota”, jak nazywana jest bawełna, będąca głównym towarem eksportowym tego środkowoazjatyckiego państwa. Medycy z miasta Turkmenabat twierdzą, że są zmuszani do wyjazdu na pola nawet po nocnym dyżurze. Istnieje jednak alternatywa — można wynająć kogoś w zastępstwie, płacąc mu 50 manatów dziennie (14 USD wg kursu państwowego lub 2,5 USD wg kursu realnego czarnorynkowego). Jeden z lekarzy powiedział, że co roku w sezonie na opłacanie usług wynajętych zbieraczy medycy wydają do 2/3 pensji, ponieważ nie każdy może w dni wolne albo po dyżurze wyjeżdżać w pole.
Jak podaje Chronika Turkmenistana, tych którzy zdecydują się uczestniczyć w żniwach, w szpitalach i przychodniach zastępują głównie osoby w wieku przedemerytalnym lub emeryci.
Inny niezależny od władz w Aszchabadzie portal, redagowany w Holandii turkmen.news, donosił kilka dni temu, że w obwodach lebapskim i maryjskim polecenie wyjazdu na zbiór bawełny dostają nauczyciele (którzy również mogą wynająć kogoś, kto pojedzie za nich). Portal zauważa, że sytuacja taka powtarza się w Turkmenistanie corocznie, choć w 2024 r. władze w Aszchabadzie i Międzynarodowa Organizacja Pracy opracowały „mapę drogową” w sprawie całkowitej likwidacji pracy przymusowej przy zbiorze bawełny, choć na razie ustalenia te pozostają na papierze.
Zgodnie z danymi badania przeprowadzonego przez Turkmeńską Inicjatywą na rzecz Praw Człowieka (TIHR), działającą w Austrii, wspólnie z fundacją Progress z siedzibą w USA, wspierającą działania na rzecz polepszenia stosunków społecznych w Turkmenistanie oraz globalną koalicją na rzecz zakończenia pracy przymusowej Cotton Campaign, praca przymusowa pozostaje zjawiskiem powszechnym we wszystkich regionach kraju, w których uprawia się bawełnę, czyli w czterech obwodach z pięciu: balkańskim, daszoguskim, lebapskim i maryjskim.
Turkmenistan, według Human Rights Watchjedno z najbardziej opresyjnych i zamkniętych państw świata, rządzone od początku swojego istnienia (1991) przez autokratycznych przywódców, jest 14. największym producentem bawełny na świecie, eksportuje ją do wielu krajów. Głównymi odbiorcami są Turcja i Pakistan, ale surowiec eksportowany jest również do krajów UE.(PAP)
bop/ san/