New York, NY
68°
Clear
7:06 am6:17 pm EDT
Feels like: 68°F
Wind: 6mph NNW
Humidity: 75%
Pressure: 30.01"Hg
UV index: 0
1 am2 am3 am4 am5 am
66°F
64°F
63°F
61°F
59°F
ThuFriSatSunMon
68°F / 59°F
75°F / 52°F
57°F / 41°F
61°F / 45°F
66°F / 50°F
Jesteśmy z Polonią od 1971 r.
Opinie i Analizy

Tyrada Trumpa na kolacji korespondentów

08.08.2026

Po co są konferencje prasowe i spotkania z dziennikarzami? Organizuje się je po to, żeby przekazać ważne informacje, które za pośrednictwem mediów, trafią do szerokiego grona odbiorców. Tej prostej zasady nie zna prezydent USA Donald Trump.

***

Od kiedy pojawił się na politycznej scenie nie kontaktuje się z mediami, żeby coś zakomunikować, spotyka się z nimi, żeby je zganić, coś wytknąć, skrytykować. Nie robi tego kulturalnie, jak przystało na człowieka na jego stanowisku, wprost przeciwnie, dobiera nieeleganckie zwroty i nie przebiera w dołowaniu każdego, kto śmiał coś powiedzieć czy napisać, co mu się nie spodobało. Jego niepohamowana wrogość do dziennikarzy i redakcji, w których oni pracują jest szeroko znana i przybiera coraz brutalniejszą formę. Wybryki te są nie do zaakceptowania, ale jeszcze gorszym jest to, że chce wpływać na to, co ma być publikowane, a co nie, komu przyznać akredytację, a komu nie, komu dać prawo nadawania, a komu je odebrać. Zuchwałość Trumpa na tym nie poprzestaje, przeciwnie, wskoczyła na wyższy poziom.

Od 1921 roku, przeważnie w kwietniu, w hotelu Washington Hilton w stolicy USA organizowane jest przyjęcie zwane Obiadem Korespondentów Białego Domu. Tradycyjnie uczestniczy w nim prezydent i wiceprezydent. Od 1924 roku gościł na nim przynajmniej raz każdy urzędujący gospodarz siedziby amerykańskiej administracji. Z powodu śmierci lub kryzysu politycznego impreza była kilkukrotnie odwołana, ale pozostańmy przy tych, które się odbyły.

Tradycję złamał Donald Trump, który z pogardy do dziennikarzy, w tym akredytowanych korespondentów przy Białym Domu, zbojkotował wszystkie uroczystości w swojej pierwszej kadencji, jak również Obiad w roku ubiegłym. W drugim roku urzędowania postanowił uczestniczyć w święcie wolności prasy, które zanim się rozkręciło, zostało przerwane przez próbę zamachu na jego życie i członków jego gabinetu, dokonaną przez 31-letniego Cole Tomasa Allena.

W piątek 24 lipca br. Kolacja Stowarzyszenia Korespondentów Białego Domu została ponownie konsumowana. Tym razem obyło się bez próby wtargnięcia nieproszonego gościa, ale nie znaczy to, że na sali panowała sielanka i wszyscy dobrze się bawili. Tyrady padały zza mównicy, gdzie stał Trump i swoim zwykłym stylem, rzucał obelgi komu popadnie, to znaczy nieprzychylnym mu dziennikarzom, wielu wymieniając z imienia i nazwiska. Najbardziej dostało się korespondentce CNN Kaitlan Collins, jej koledze Jake,owi Tapperowi oraz Jashowi Dawesyowi z „The Wall Street Journal”. Uszczypliwość pod adresem młodej, pięknej reporterki sięgała niebios. Wpierw umniejszył jej wyróżnieniu, które otrzymała za relacjonowanie spotkania Trumpa z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełeńskim w Gabinecie Owalnym, które odbyło się w lutym 2025 roku. „Kaitlan, czy ty się w ogóle uśmiechasz? Uśmiechnij się. Masz świetną pozycję w CNN, które rozpowszechnia fałszywe wiadomości, powinnaś być szczęśliwą osobą. Więc uśmiechnij się, Kaitlan”.

Wypowiedź mówcy nie wywołała większej reakcji zebranych – na sali zapanowała cisza. Chwilę później Trump skierował kolejną uwagę pod adresem znanej i szanowanej dziennikarki, porównując ją do transpłciowej aktorki Dylan Mulvaney.

Ale te ciosy nie wystarczyły, żeby odczepił się od siedzącej blisko podium korespondentki. Raziło go przyznanie jej wyróżnienia, na szczęście nie on decydował i nie miał wpływu na to, do kogo powędruje. „Chciałbym osobiście pogratulować Kaitlan Collins z CNN otrzymania nagrody. Chodziło tylko o mnie to fałsz – nie powinna dostać tej nagrody. To była ściema, ale nie przejąłem się tym. Kaitlan, gratuluję, ale to było udawanie” – powiedział, co wiedział.

Godzinna, bełkotliwa i nudna przemowa obfitowała także w uszczypliwości pod adresem polityków Partii Demokratycznej, w tym uważanych za największych wrogów, gubernatora Kalifornii Gavina Newsoma i senatora z tego samego stanu Adama Schiffa oraz celebrytów, którzy – kiedy mogą – wytykają mu fatalne posunięcia polityczne i gospodarcze, jak również zapędy dyktatorskie, które tenże uosabia niemal każdego dnia.

Dla mnie największym powodem do śmiechu, choć kwestia jest śmiertelnie poważna, jest to, że Trump apelował do Amerykanów o poszanowanie wolności słowa, którą sam zaciekle zwalcza. Ciągle prowadzi wojny z mediami, które go krytykują, do czego mają prawo właśnie z tytułu wolności słowa. Pozywa je do sądu za – jego zdaniem – kłamliwe informacje, żądając ogromnego odszkodowania, wzywa do bojkotu gazet i kanałów telewizyjnych, które nadają nieprzychylne mu treści. Nie dalej, jak tydzień przed galą zagroził odebraniem licencji kilku stacjom telewizyjnym, które nie transmitowały jego wystąpienia poświęconego bezpieczeństwu wyborów.

Dalej, aż trudno uwierzyć, że mowa ociekająca nienawiścią i zajadłością miała miejsce na kolacji nagradzającej dziennikarzy za rzetelne informowanie opinii publicznej o poczynaniach prezydenta i jego polityce. W podzięce za ich trud dowiedzieli się z ust mówcy, że na sali zgromadziła się rekordowa liczba osób z „zespołem obsesyjnej niechęci do Trumpa” i autorytatywnie stwierdził, że dziennik „The New York Times” upada.

W swojej pyszałkowatości, przepowiedział, że kiedy odejdzie z urzędu, tradycyjne dziennikarstwo zbankrutuje, bo nie będzie już nikogo, o kim będzie warto pisać. Pożyjemy, zobaczymy.

Autor: Wiesław Cypryś

Podobne artykuły

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE