Pomimo ciągłego zagrożenia warunkami na drogach burmistrz Zohran Mamdani zdecydował się wznowić zajęcia w nowojorskich szkołach publicznych już we wtorek. Decyzję skrytykowała część urzędników i przedstawicieli środowiska nauczycielskiego.
Włodarz Wielkiego Jabłka zdecydował o ponownym otwarciu szkół publicznych we wtorek, zaledwie dzień po przejściu przez Nowy Jork potężnej śnieżycy. W niektórych miejscach miasta spadło powyżej dwóch stóp śniegu. Zohran Mamdani przekazał, że drogowcy i zatrudnieni dorywczo pracownicy przez całą minioną noc starali się poprawić warunki na drogach dojazdowych do szkół, ale przedstawiciele organizacji nauczycielskich zaprotestowali, wskazując na nadal aktywne zagrożenia dla pracowników szkół i uczniów w pięciu dzielnicach. Powstała nawet petycja, podpisana przez ponad 170 tys. osób, aby zajęcia zorganizować dzisiaj w formie zdalnej.
Decyzję Mamdaniego skrytykował także prezydent Staten Island Vito Fossella. Fossella wskazał, że wiele dróg w jego dzielnicy jest wciąż nieprzejezdnych, a jeśli już są, to piesi muszą poruszać się środkiem odśnieżonej ulicy, bo na chodnikach zalega wysoka na dwie stopy hałda śniegu.
W odpowiedzi na krytykę biuro burmistrza przekazało, że z powodu tygodniowej przerwy w nauce w lutym szkoły nie miały czasu na przygotowanie niezbędnych środków do przeprowadzenia zajęć zdalnych. Ratusz zapewnił, że każdy uczeń, który we wtorek spóźni się na zajęcia, zostanie usprawiedliwiony.
Red. JŁ