New York, NY
52°
Sunny
7:21 am5:57 pm EST
Feels like: 48°F
Wind: 8mph NE
Humidity: 63%
Pressure: 30.47"Hg
UV index: 0
10 am11 am12 pm1 pm2 pm
54°F
57°F
59°F
61°F
63°F
ThuFriSatSunMon
73°F / 59°F
73°F / 50°F
63°F / 48°F
66°F / 50°F
70°F / 54°F
Jesteśmy z Polonią od 1971 r.
Wiadomości
Ameryka

Upadłe miasto powstaje? „Detroit musi uwierzyć w siebie”

28.10.2026

Detroit podnosi się po ogłoszonym w 2013 r. bankructwie: w mieście powstają nowe inwestycje, otwierają się sklepy i modne restauracje. Jednak mnóstwo budynków nadal świeci pustkami. Detroit musi uwierzyć w siebie – powiedział PAP artysta Tyree Guyton, który tworzy na jednym z podupadłych osiedli.

W tym największym mieście amerykańskiego stanu Michigan w szczytowym okresie mieszkało około 1,85 mln ludzi. Z danych statystycznych wynika, że w 2025 r. w samym Motor City – jak określa się Detroit ze względu na rozwinięty niegdyś w mieście przemysł motoryzacyjny – żyło ok. 650 tys. osób, a w obszarze metropolitalnym – ponad cztery miliony.

Jak podkreślił w rozmowie z PAP ekspert zajmujący się transformacją gospodarczą Michigan, John Austin, Detroit „jest skrajnym przykładem miasta pozbawionego znacznej części swojej dawnej tkanki gospodarczej”.

– Od lat 60. fabryki, biali mieszkańcy i kapitał zaczęli masowo przenosić się poza granice miasta – zaznaczył ekspert. Podczas wielkiej recesji w latach 2007–2008 ceny nieruchomości załamały się niemal w całym Michigan. Wówczas Afroamerykanie z klasy średniej też zaczęli opuszczać Detroit i przenosić się na przedmieścia.

Detroit złożyło wniosek o upadłość w 2013 r. – To samo spotkało inne małe miasta przemysłowe, takie jak Flint, ponieważ praktycznie nie miały już bazy podatkowej – dodał.

W ostatnich latach liczba mieszkańców Detroit nieznacznie wzrosła, a ten wzrost jest przede wszystkim wynikiem napływu imigrantów. – Wprowadzają się również nieliczni młodzi, wykształceni ludzie, hipsterzy, jednak bez imigrantów liczba ludności miasta w ogóle by nie rosła – wyjaśnił Austin z Eisenhower Institute i Brookings Institution.

Dzięki porozumieniom wynegocjowanym po bankructwie poprawiono jakość podstawowych usług miejskich, m.in. odbioru odpadów, oświetlenia ulic i utrzymania parków.

– Miasto stało się więc nieco bardziej atrakcyjnym miejscem do życia. Ludzie nie uciekają już tak masowo jak przez wiele wcześniejszych lat, dotyczy to zarówno białych, jak i czarnych mieszkańców. Wcześniej codzienne funkcjonowanie w mieście było po prostu bardzo trudne. Brakowało podstawowych usług – wyliczał.

– Sytuacji nie poprawiał również skorumpowany burmistrz Kwame Kilpatrick, który był w więzieniu, dopóki Trump nie objął go prawem łaski – zauważył. Kilpatrick został skazany w 2013 r. na 28 lat więzienia w związku z ponad 20 zarzutami, w tym kradzieży i łapówkarstwa, co według prokuratury pogłębiło kryzys finansowy miasta.

Niewielkie obszary miasta odbudowują się: powstają nowe inwestycje, a do centrum wracają miejsca pracy, lecz, jak ocenił, skala odnowy jest niewielka.

– Ford rozwija obecnie nowe centrum projektowania i inżynierii związane z mobilnością w dawnej stacji kolejowej. To miejsce staje się atrakcyjne, ponieważ młodzi ludzie chcą mieszkać w modnym, miejskim Detroit – dodał.

– Z czasem, w miarę postępu gentryfikacji i napływu kolejnych osób, które zdecydują się mieszkać i pracować w surowym, przemysłowym mieście, Detroit będzie stawało się mniej przygnębiające – powiedział ekspert. Według niego Detroit będzie się rozwijać i odbudowywać, „ale bardzo powoli, ponieważ upadek był głęboki”.

– Trzeba jednak pamiętać, że Detroit rozciąga się na około 40 km, a większość dzielnic nadal jest mocno wyludniona i zaniedbana – przypomniał.

Jak zaznaczył, w mieście kilometrami ciągną się kwartały domów klasy pracującej, które niegdyś otaczały fabryki. Tych zakładów już nie ma. Na każdym odcinku ulicy można zobaczyć puste działki, spalone i opustoszałe domy. Między nimi stoją też zadbane budynki, których właściciele nadal troszczą się o swoją nieruchomość.

– Dziesięć, piętnaście lat temu całe centrum przy głównej alei było pełne zabitych deskami witryn sklepowych. Wszystkie te nowe inwestycje, odnowione budynki i nowoczesne przestrzenie powstały w ciągu ostatnich dziesięciu czy piętnastu lat. Ale wystarczy przejść się albo przejechać samochodem ćwierć mili w dowolnym kierunku, by trafić do dzielnic pełnych spalonych i zrujnowanych, niegdyś pięknych, dużych domów. To dość przygnębiający widok. Kiedyś były to naprawdę okazałe budynki – dodał Austin.

W jednym z takich opustoszałych kwartałów, przy Heidelberg Street we wschodniej części Detroit, przestrzeń artystyczną stworzył Tyree Guyton.

– Stworzyłem widowisko, które daje światu nadzieję. Przyjechali tu już ludzie ze 144 krajów, a ja podróżuję po całym świecie, dzieląc się swoim przesłaniem – powiedział PAP artysta na jednym z opustoszałych osiedli Detroit.

Jak podkreślił, chce wykorzystywać sztukę, „by zmienić sposób myślenia i tworzenia piękna w tej dzielnicy, która mierzy się z wieloma problemami”.

Guyton pracuje nad swoim projektem, obejmującym zewnętrzne instalacje artystyczne, od 40 lat. – W ten sposób staram się pomóc mojemu miastu w pełni wykorzystać jego potencjał. Wierzę też, że prawdziwa siła tkwi w ludziach. Kiedy mówimy o mieście, tak naprawdę mówimy o jego mieszkańcach – zaznaczył artysta.

Przy ulicy, na której Guyton stworzył artystyczną przestrzeń, stoi kilka domów, w tym wciąż zamieszkane. – Niektórzy utknęli tutaj w miejscu. Nie mogą się wyprowadzić ze względu na swoją sytuację – dodał.

– Wzloty i upadki przemysłu motoryzacyjnego, zwolnienia pracowników… Za każdym razem, gdy życie stawiało przede mną wyzwania, a miałem też pewne problemy z władzami miasta, dostrzegałem potrzebę wydobywania piękna z tych wzlotów i upadków – opowiadał PAP.

Jak zaznaczył, stworzone przez niego miejsce zaczęło budzić kontrowersje. – Przedstawiciele władz powiedzieli mi, że sztuka powinna znajdować się w muzeum. Odpowiedziałem: nie. Są tutaj ludzie, którzy nie pójdą do muzeum. Dlatego postanowiłem stworzyć to miejsce właśnie tutaj. (…) Wygrałem tę sprawę, ponieważ jestem właścicielem tego terenu. Nie będą mi mówić, co mam robić – zaznaczył artysta.

– Wychowałem się w tamtym domu. Kto lepiej niż ja mógłby tu przyjść i zrobić coś niezwykłego dla tej dzielnicy? – dodał, wskazując na pomalowany w kolorowe groszki budynek. – Mam stąd mnóstwo wspomnień z dzieciństwa: biegałem tutaj, bawiłem się i już wtedy wiedziałem, że pewnego dnia wrócę, żeby zrobić coś wyjątkowego dla swojej społeczności – dodał artysta.

Guyton chce zainspirować odbiorców jego sztuki, by „sami uporządkowali swoje życie”. – Rząd nie może naprawić ludzi. (…) Nie ma znaczenia, kogo wybierzemy do władz w nadchodzących wyborach. Prawdziwa siła nie należy do rządu, lecz do ludzi. Ceny paliw rosną, ceny żywności rosną, ludzie giną na wojnie. Ludzie są zmuszani do tego, by zacząć myśleć w nowy sposób – kontynuował autor The Heidelberg Project

– Myślę, że Detroit musi zrozumieć, że ma już wszystko, czego potrzebuje. Musi uwierzyć w siebie – dodał. – Kiedy otworzymy umysły i zaczniemy wyobrażać sobie miasto pełne nadziei, miasto, w którym ludzie wspólnie działają, by posunąć je naprzód, wtedy będziemy mogli osiągnąć znacznie więcej – podsumował twórca.

Z Detroit Natalia Dziurdzińska (PAP)

ndz/ wr/ adj/

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE