New York
57°
Cloudy
6:56 am4:30 pm EST
6mph
87%
29.41
MonTueWed
52°F
48°F
61°F
Jesteśmy z Polonią od 1971 r.
Polonia
Wiadomości
Sport
Ameryka

US Open – Ameryka i Polonia trzymają kciuki za Świątek

04.09.2022

Polska tenisistka Iga Świątek awansowała do czwartej rundy US Open. Jej sobotnie wieczorne starcie z Lauren Davis na Louis Armstrong Stadium oglądał niemal komplet publiczności, która oklaskiwała jej zagrania równie serdecznie jak te w wykonaniu reprezentantki gospodarzy.

Krótka sonda wśród kibiców pokazała, że przyjechali oni na Flushing Meadows z różnych zakątków USA i świata i że są pełni podziwu dla Polki, ale – przynajmniej co niektórzy – jeszcze nie do końca ją uwielbiają.

Mecz Świątek z Davis miał rozpocząć się o 19 czasu nowojorskiego na Louis Armstrong Stadium, ale obie tenisistki wyszły na kort dopiero kwadrans po tej godzinie. Wszystko to związane było z zamieszaniem, jakie powstało przy rotacji składu kibiców z sesji dziennej na wieczorną. Posiadacze biletów na starcia Polki z Amerykanką oraz późniejsze Jannicka Sinnera z Brandonem Nakashimą musieli poczekać, aż arenę opuszczą świadkowie trzech zmagań (Garbine Muguruza – Petra Kvitova, Petra Martic – Wiktoria Azarenka i Diego Schwartzman – Frances Tiafoe) sesji dziennej. Czas ten wykorzystałem na przeprowadzenie drobnej sondy wśród kibiców dotyczącej opinii na temat Igi Świątek.

Moimi pierwszymi rozmówcami była para, która urodziła się w Indiach, ale obecnie mieszka w USA: Vaidu w Norwalk w stanie Connecticut i Challas, który przyleciał do Nowego Jorku specjalnie na US Open z Dallas w Teksasie. „Kibicuję dziś Świątek, bo ma bardzo czyste technicznie uderzenia i cały czas +maluje kornery+” – wyznał Challas – „To wspaniała zawodniczka, u której imponuje mi także jej podejście do tenisa”. Vaidu natomiast dodała, że „absolutnie stać ją na to, aby zgarnąć całą pulę na US Open”.

W kolejce do wejścia stali także Alicja i Jarek z uroczym czterolatkiem o imieniu Maks. Od 22 lat mieszkają w Middle Village na Queensie. „Przyjechaliśmy tutaj specjalnie dla Igi. Bardzo byśmy chcieli, żeby wygrała cały turniej, bo jak na razie radzi sobie tutaj świetnie. Być może te jej mecze są trochę przewidywalne, ale dla nas to jest bardzo dobrze”. – powiedziała Alicja. „Iga jest jak maszyna: nie do zatrzymania! Dziś wygra w dwóch setach!” – przepowiadał Jarek, a Maks tylko przytaknął uśmiechając się czarująco.

Również specjalnie dla Igi na US Open pojawili się Tomek z Filadelfii i Paulina z miasta Omaha w stanie Nebraska. Dla obojga było to pierwsze podejście do US Open i nie wiedzieli nawet po ile były bilety, bo to była „taka rodzinna wyprawa i wejściówki kupowali właśnie rodzice”. Zarówno Paulina jak i Tomek byli przed meczem pełni optymizmu. „Mam nadzieję, że dziś wygra, bo jest numerem jeden na świecie” – powiedziała Paulina. „Wierzymy w Igę, wierzymy, że może wygrać, ale w tenisie wszystko jest możliwe. Można mieć dzień lepszy i dzień gorszy. Dlatego czy na 100 procent wygra cały turniej tego nie można nigdy powiedzieć” – oznajmił Tomek.

Następna w kolejce była Melissa, która była bardzo roześmiana, być może ze względu na wielki puchar martini, który trzymała w ręce. Jest wielką fanką tenisa z Karoliny Południowej i stałą bywalczynią innych turniejów – jak Winston-Salem i Charleston Open – ale na US Open pojawiła się po raz pierwszy.

Zapytana, co sądzi o Idze Świątek, rzekła z charakterystycznym dla południa akcentem: „Ona jest fantastyczna. Ale jeśli chodzi o to, jak bardzo jest tu lubiana – nad tym musi jeszcze popracować. Jestem Amerykanką zakochaną w tenisie i nie mogę powiedzieć, że do końca ją pokochaliśmy. Dla nas na to trzeba sobie zasłużyć – tak było np. w przypadku (Novaka) Djokovica, którego na początku ludzie wygwizdywali, ale w miarę upływu czasu on potrafił zbudować wśród nas swoją popularność. Ludzie jeszcze Igi nie uwielbiają”.

Na pytanie, co Świątek może zrobić, aby to się zmieniło, odparła: „Żeby to uczynić musi się bardziej utożsamiać z kibicami. Musi być bardziej towarzyska, powinna rozglądać się po trybunach i szukać kontaktu wzrokowego z fanami. Dla przykładu kiedy wyjdzie jej jakieś zagranie, powinna krzyczeć w naszą stronę „Let’s go!”. A tego się u niej nie widzi. Jest trochę jak robot. Dopóki nie da nam trochę „show”, Amerykanie jej nie uznają za swoją. W piątek wieczór Serena omal nie rozwaliła Artur Ashe Areny. Wszyscy kibicowali przeciwko tej innej dziewczynie, ale nie dlatego, że jest złą tenisistką. Tu też ludzie nie do końca ją wspierają, bo mimo iż jest świetną tenisistką, brakuje jej osobowości”.

Już po wejściu na trybuny i rozpoczęciu spotkania dosiadłem się na chwilę do liczącej osiem osób grupy kibiców siedzących w jednym rzędzie i ubranych w koszulki parafrazujące słynne hasło „I LOVE NY”. Oczywiście zamiast słowa LOVE było tam czerwone serce, a w miejscu inicjałów Nowego Jorku widniało tam imię Świątek. „Ojciec zamówił koszulki na internecie. 'One-day express shipping.'” – powiedział z uśmiechem jeden z synów Zbigniewa Chrzanowskiego, nowojorskiego przedsiębiorcy mieszkającego w Pensylwanii. – „Interesujemy się tenisem od dawna i chodzimy na US Open, bo są tu zawsze fajne emocje. Od dawna też kibicujemy Idze. Mamy nadzieję, że zagra w finale – najlepiej z (Ons) Jabeur lub z CoCo (Gauff), bo CoCo jest dobra” – dodał drugi syn.

Sam pan Zbigniew również nie posiadał się z radości. „Oglądam Igę już od kilku miesięcy począwszy od Indian Wells i skończywszy na Rzymie. Wiedziałem, że wróci do swojego rytmu. Pewnie, że przez te piłki i przez Wimbledon trochę się z niego wybiła, ale dzisiaj po ciężkim meczu wygrała i będzie coraz lepiej. Przed US Open były obawy, ale pokazała co potrafi. Wygranie 37 meczów z kolei to jednak jest duży wysiłek. Później była niestety trawa, na której ona nie czuje się najlepiej i pewnie wypadła troszeczkę z rytmu. Ale widać, że powraca. Mam nadzieję, że za tydzień obejrzymy ją w finale. Zdecydowanie stać ją na to, aby pozostać numerem jeden. Ma dużą przewagę punktową, więc nawet gdyby się jej nie udało – w co nie wierzę – wygrać US Open to nadal pozostanie na pierwszym miejscu. Ona ma coś takiego, że z meczu na mecz jest coraz lepsza. I myślę, że w poniedziałek zobaczymy Igę z awansem do ćwierćfinału” – powiedział uradowany działacz nowojorskiej organizacji Fundacja Kościuszkowska.

Rodzinie Chrzanowskich towarzyszyła rodzina polityka Michała Kamińskiego, która przyleciała do USA na wakacje i w odwiedziny do przyjaciół. „Spędziliśmy tu dwa i pół tygodnia. Byliśmy w Nowym Jorku, na Florydzie w Miami i Naples. Oprócz zwiedzania dostaliśmy w prezencie bilety na US Open, bo tenisem interesuje się moja młodsza siostra. Ja tu jestem trochę na doczepkę” – zdradziła z uśmiechem starsza latorośl wicemarszałka senatu X kadencji.

Sam polityk w ten sposób podsumował wydarzenie: „To był fajny mecz. Taki bardzo emocjonujący. Wydawało się, że może być spacerkiem, ale nie okazał się nim być. Było trochę emocji no i bardzo fajna atmosfera. Mecz miał też taki patriotyczny wymiar, bo było mnóstwo Polaków, którzy okazali Idze wspaniałe wsparcie. Było ono widoczne wszędzie, co bardzo cieszy i budzi dumę.” Wicemarszałek Kamiński dodał także, że czuje ogromną dumę, że Polka osiąga tyle w światowym tenisie i że dziś jest nie tylko pierwszą rakietą Polski, ale i pierwszą rakietą świata. „To cieszy, bo tenis jest taką dyscypliną, że z roku na rok mamy w niej coraz lepsze rezultaty. Wygląda na to, że Polacy zasługują na to, aby w różnych dziedzinach zajmować czołowe miejsca. Musimy się uczyć od naszych tenisistów, a zwłaszcza od Igi. Miejmy nadzieję, że pozostanie numerem jeden na bardzo długo.” – zakończył.

Opuszczając piękny Louis Armstrong Stadium napotkałem na dwójkę trzymających się za ręce Afroamerykanów. Okazało się, że mieszkają w stanie Maryland i przyjechali na US Open po raz pierwszy w życiu. Lisa ubrana była w… obcisły biały strój tenisowy, choć nigdy w życiu nie trzymała rakiety w ręce. „Chciałam wpasować się w tłum” – powiedziała z uśmiechem. – „Dla mnie był to pierwszy mecz tenisa, który oglądałam na żywo. Pierwsze przeżycie tenisowe i od razu na US Open! To było coś niesamowitego i warte było całego zachodu. Gra była zacięta. W drugim secie Iga przegrywała, ale wzięła się w garść i ostatecznie była górą. Mamy nadzieję, że przyszłość będzie należeć do niej. Ja myślę, że to byłoby wspaniałe i sprawiedliwe, gdyby to teraz Polka była na miejscu Sereny (Williams). Nie mogę się doczekać, kiedy o Idze będzie się mówić w takich samych kategoriach. Jest wspaniała i stoi przed wielką szansą. Z pewnością będę się przyglądać bacznie jej karierze i będę za nią trzymać kciuki.”

Jej partner Craig wtórował jej w komplementowaniu Świątek i zauważył, że Polka zasłużyła na pełen szacunek za kurtuazyjne wypowiedzi o Serenie Williams. „To, co powiedziała o Serenie było wspaniałe. Oddała jej szacunek i uznanie za to, co Serena uczyniła dla tego sportu oraz jej osiągnięć. To była rzecz pełna klasy. Naprawdę pożegnała Serenę z honorami” – zakończył Amerykanin.

Jak się więc okazuje Idze Świątek w Ameryce kibicuje bez wyjątku cała Polonia oraz przeważająca większość Amerykanów. W meczu z ich zawodniczką – Lauren Davis pochodzi z Gates Mills w stanie Ohio – nie szczędzili braw po udanych zagraniach zarówno tenisistce z USA i Polce. Tylko nieliczne osoby chciałyby, aby była bardziej ekspresyjna na korcie i miała w sobie mniej automatyzmu i coś z „showmana”. Ciekawe tylko po której stronie Amerykanie stanęliby, gdyby Polce przyszło zagrać w wielkim finale z Sereną Williams?

Z Nowego Jorku dla PAP, Tomasz Moczerniuk

moc/ af/

Podobne artykuły

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE

CO GDZIE KIEDY