W stanie Nowy Jork ponownie rośnie poparcie dla zmian przepisów, które umożliwiłyby sprzedaż wina i mocnych alkoholi w supermarketach oraz niewielkich sklepach osiedlowych, tzw. bodegach. Koalicja prawodawców ze stanowej legislatury, właścicieli sklepów spożywczych i dużych sieci handlowych domaga się reformy archaicznego prawa, którego wprowadzenie sięga czasów prohibicji. Obecnie sprzedaż wina i mocnych trunków jest, co do zasady, ograniczona tylko do około 4000 licencjonowanych sklepów monopolowych – w całym 20-milionowym stanie.
Koalicję lobbującą za deregulacją współtworzą m.in. poseł do stanowego Zgromadzenia, Amanda Sptimo (D), oraz organizacja United Bodegas of America, reprezentująca zarówno małe sklepy osiedlowe, jak i duże sieci spożywcze.
Zwolennicy reformy argumentują, że rozszerzenie oferty pozwoliłoby przedsiębiorcom zwiększyć przychody w warunkach rosnących czynszów, kosztów energii i innych wydatków związanych z prowadzeniem działalności. Wskazują również na korzyści dla klientów, którzy mogliby kupować wino podczas codziennych zakupów spożywczych.
Za zmianą przepisów przemawia także poparcie społeczne. Według sondażu Siena College około 75 proc. mieszkańców stanu Nowy Jork popiera możliwość kupowania wina w sklepach spożywczych. Co warto podkreślić, w sondażu zapytano wyłącznie o wino, a nie napoje „wyskokowe”, jak whisky czy wódka.
Przeciwni zmianom są naturalnie właściciele sklepów monopolowych, które od dekad mają wyłączność na sprzedaż poszczególnych alkoholi. Ostrzegają, że konkurencja ze strony supermarketów i bodeg może doprowadzić do spadku przychodów oraz zamknięcia wielu rodzinnych przedsiębiorstw. Przeciwnicy wskazują również na możliwe zagrożenia związane z większą dostępnością alkoholu, w tym ryzyko jego nadużywania i sprzedaży osobom niepełnoletnim.
Prace nad reformą pozostają na etapie propozycji, a jej ostateczny zakres i termin ewentualnego wejścia w życie nie zostały dotąd ustalone.
Red. JŁ