Departament Stanu USA pracuje nad uruchomieniem portalu, który ma umożliwić internautom w Europie przeglądanie treści zablokowanych w ich krajach, np. z powodu stwierdzonej mowy nienawiści lub propagowania terroryzmu – podał Reuters. To element deklarowanej przez władze USA walki z cenzurą.
Jak poinformowała agencja Reutera, powołując się na trzy źródła z wiedzą o tym przedsięwzięciu, portal freedom.gov ma pozwolić użytkownikom w Europie i innych częściach świata na omijanie rządowych kontroli.
Na jego stronie zamieszczono słowa: „Nadchodzi wolność. Informacja to potęga. Odzyskaj swoje prawo do wolności słowa. Przygotuj się”.
Brytyjski dziennik „The Guardian” napisał, że wydaje się, że za zarządzanie portalem odpowiada Agencja ds. Cyberbezpieczeństwa i Bezpieczeństwa Infrastruktury (CISA), podlegająca ministerstwu bezpieczeństwa krajowego (DHS). Jak powiedziała była amerykańska urzędniczka i ekspertka ds. dezinformacji, Nina Jankowicz, kompetencje CISA wcześniej obejmowały infrastrukturę wyborczą i dezinformację zagraniczną w USA.
Według źródeł Reutersa portal miał zostać uruchomiony podczas niedawnej Monachijskiej Konferencji Monachijskiej, ale z nieznanego powodu zostało to przełożone na później.
Jak podała agencja, za projekt odpowiada podsekretarzyni w Departamencie Stanu ds. dyplomacji publicznej Sarah Rogers. Dziennik „Financial Times” informował na początku lutego, że podczas wizyty w kilku krajach Europy w grudniu Rogers omawiała z prawicowymi think tankami i prawicowo-populistycznymi środowiskami politycznymi projekt finansowania przez jej resort think tanków i fundacji w Europie sprzymierzonych z protrumpowskim ruchem MAGA. Celem ma być promocja „amerykańskich wartości”, w tym wolności słowa w internecie.
„The Guardian” zauważył, że prace nad portalem rozpoczęto po tym, jak administracja USA znacząco ograniczyła inny program Departamentu Stanu, Wolność w Internecie (Internet Freedom). W jego programu Departament Stanu przekazał w ostatnich latach ponad 500 mln USD na tworzenie technologii pozwalających obchodzić cenzurę w krajach takich jak Mjanma (Birma), Iran i Wenezuela. Według źródeł dziennika Freedom.gov może być próbą przekierowania i upolitycznienia tamtego programu.
Rzecznik Departamentu Stanu, poproszony przez Reutersa o skomentowanie doniesień o portalu, oświadczył, że rząd USA nie dysponuje programem obchodzenia cenzury konkretnie w Europie. Dodał jednak, że „wolność cyfrowa to priorytet dla Departamentu Stanu, a to obejmuje rozpowszechnianie technologii pozwalających na ochronę prywatności i obchodzenie cenzury”.
Portal może nasilić napięcia w relacjach między administracją Trumpa i tradycyjnymi sojusznikami USA w Europie – podkreślił Reuters.
– Nieporozumienia między rządem USA a Unią Europejską w sprawie wolności słowa nie są niczym nowym w polityce. Portal tego rodzaju to jednak krok dalej, publiczna deklaracja, że rząd USA jest zaniepokojony (stanu przestrzegania – PAP) wolności słowa nawet wśród naszych europejskich sojuszników – ocenił cytowany przez „Guardiana” były amerykański urzędnik.(PAP)
ek/ akl/