W sobotę wieczorem w dzielnicy East Village na Manhattanie zastrzelono Abdula Saleha, współwłaściciela sklepu Sal’s Deli & Grocery. Rok temu Saleh żalił się w rozmowie z dziennikarzami na towarzyszący mu strach przed przestępcami, z którymi musza mierzyć się pracownicy bodeg.
Do strzelaniny doszło tuż po godz. 23:30 przed wejściem do lokalu. Według policji konflikt rozpoczął się wewnątrz sklepu, a następnie przeniósł się na zewnątrz. Świadkowie twierdzą, że Saleh pokłócił się z 28-letnim mężczyzną. Według lokalnych źródeł napastnik miał odmówić zapłaty za posiłek, co doprowadziło do sprzeczki. Na zewnątrz Saleh został postrzelony w brzuch i zmarł. Podejrzany trafił do szpitala z niegroźnymi obrażeniami spowodowanymi rykoszetem własnej kuli.
Saleh rok wcześniej publicznie mówił o strachu przed przestępczością wobec pracowników bodeg. Krytykował spóźnione reakcje policji, twierdząc, że funkcjonariusze przyjeżdżają na miejsce zdarzenia niekiedy po kilku godzinach.
Wypowiedzi padły przy okazji startu wartego ponad 1,5 milion dolarów programu instalacji przycisków alarmowych w 500 sklepach, prowadzonego przez United Bodega Association. Przyciski miały łączyć sklepy bezpośrednio z centrum dowodzenia NYPD.
Przed śmiercią Saleh zdążył odwiedzić swoją rodzinę w Jemenie.
Red. JŁ