New York
75°
Fair
5:36 am8:27 pm EDT
5mph
83%
30.16
SunMonTue
90°F
93°F
97°F
Jesteśmy z Polonią od 1971 r.
Publicystyka
Opinie i Analizy

Czy wciąż jesteśmy krajem imigrantów?

26.06.2024
FOTO: DREAMSTIME Donald Trump w swojej kampanii obiecuje m.in. podjęcie „największej akcji deportacyjnej w historii naszego kraju”, jeśli zostanie ponownie wybrany na prezydenta

Tomasz Deptuła

„Nowy Dziennik” zawsze był gazetą imigrantów, a w okresie największej prosperity wydawnictwa, na przełomie XX i XXI wieku, spory odsetek czytelników stanowili imigranci bez ważnego statusu.

Przez stulecia Stany Zjednoczone szczyciły się tym, że są narodem imigrantów. Możliwość osiągnięcia sukcesu przez każdego, niezależnie od kraju pochodzenia, to jeden z mitów założycielskich tego państwa. O tym, że praktycznie każdy z nas – poza Indianami i ich potomkami – jest na tej ziemi gościem, przypomina obchodzone przez wszystkich Święto Dziękczynienia.

Co najmniej od półwiecza nabrzmiewa problem nielegalnej czy też – używając politycznie poprawnego języka – nieudokumentowanej imigracji. Dziś w USA żyje kilkanaście milionów ludzi bez uregulowanego statusu. Przez ostatnie dwie dekady Amerykanie w sondażach nieustannie popierali stworzenie dla nich ścieżki do obywatelstwa, pod warunkiem wykazania się niekaralnością.

WYBORCY CHCĄ DEPORTACJI

W ostatnich miesiącach coś jednak się zmieniło. Według sondażu CBS News/YouGov przeprowadzonego w dniach 5-7 czerwca prawie sześciu na dziesięciu wyborców – w tym jedna trzecia demokratów i dziewięciu na dziesięciu republikanów – poparło hipotetyczną akcję masowych deportacji. Sześćdziesiąt dwa procent zarejestrowanych wyborców opowiada się za rozpoczęciem przez rząd „nowego krajowego programu deportacji wszystkich nielegalnych imigrantów przebywających obecnie nielegalnie w USA”. Trzydzieści osiem procent stwierdziło, że byłoby temu przeciwne. Podobna większość opowiedziałaby się za wykorzystaniem lokalnych organów ścigania (a więc np. policji nowojorskiej) do zatrzymywania nielegalnych imigrantów. Mniej więcej połowa zarejestrowanych wyborców uważa, że dobrym pomysłem byłoby utworzenie dużych rządowych ośrodków detencyjnych, w których rozpatrywano by sprawy nieudokumentowanych imigrantów pod kątem deportacji.

IMIGRACJA I POLITYKA

Gdy w niedzielę ogłaszano wyniki tych badań jedna z gwiazd CBS News, Margaret Brennan, wyglądała na rzeczywiście szokowaną wynikami sondażu. Wskazują one na zasadniczą zmianę nastawienia większości wyborców do imigrantów. Wśród przyczyn takiego stanu rzeczy wskazuje się kryzys migracyjny na granicach i kampanię wyborczą, w której kwestie imigracji stały się przedmiotem sporów w większym stopniu ideologicznych niż merytorycznych. Były prezydent Donald Trump prowadzi kampanię opierając się na obietnicach wydalenia dużej liczby nielegalnych imigrantów z kraju. W styczniu występując w Fox News obiecał podjęcie „największej akcji deportacyjnej w historii naszego kraju”, jeśli zostanie ponownie wybrany w listopadzie, twierdząc Stany Zjednoczone „nie mają wyboru”. W maju dodatkowo zapowiedział także „natychmiastową deportację” zagranicznych studentów, którzy biorą udział w antyizraelskich protestach na kampusach. Trump nalega również, aby dokończyć budowę muru granicznego – projektu realizowanego podczas jego pierwszej kadencji, przerwanego za czasów Joe Bidena. Republikański kandydat do Białego Domu wykorzystuje tu zaniepokojenie Amerykanów nielegalną imigracją łącząc to zjawisko ze wzrostem przestępczości i handlu narkotykami, ale także z obciążeniami dla podatników i zagrożeniami dla bezpieczeństwa narodowego. Większość deklaruje, że podczas głosowania weźmie pod uwagę kwestie związane z przestępczością, demokracją, gospodarką i imigracją.

LATYNOSI PRZECIW ZIOMKOM

Co jeszcze bardziej szokujące – sondaż CBS News/YouGov wykazał, że za masowymi deportacjami opowiada się także większość… Latynosów. Pięćdziesiąt trzy procent definiujących się jako członkowie tej grupy stwierdziło, że popierałoby taki program, a 47 proc. – byłoby mu przeciwnych. Wśród białych w sondażu CBS News/YouGov 67 proc. deklarowało, że poprze program deportacji, a 33 proc., że będzie mu przeciwnych. Tylko wśród Afroamerykanów deportacji nie poparła większość badanych: 47 proc. było za, a 53 proc. przeciw.

Sześćdziesiąt dziewięć procent Latynosów zgodziło się także z niedawną decyzją Joe Bidena o częściowym zawieszeniu rozpatrywania wniosków o azyl na granicy Stanów Zjednoczonych i Meksyku. Ponadto 57 proc. wyborców z tej grupy rasowo-etnicznej zgodziło się, że organa ścigania powinny mieć uprawnienia do ustalania, kto jest obywatelem USA, a kto nie posiada legalnego statusu imigracyjnego. Co więcej, 65 proc. ankietowanych Latynosów uważa, że ma większe zaufanie do Donalda Trumpa niż do Joe Bidena, jeśli chodzi o rozwiązanie kryzysu granicznego.

Stanowisko Latynosów w sprawie imigracji się zmienia. Coraz więcej osób zgadza się na zastosowanie bardziej rygorystycznych środków zapobiegających wjazdowi nielegalnych imigrantów. W kwietniu badanie Axios-Ipsos Latina we współpracy z Noticias Telemundo wykazało, że odsetek Latynosów, którzy twierdzą, że popierają budowę ogrodzenia na granicy i deportację wszystkich nielegalnych imigrantów, wzrósł od 2021 r. o co najmniej 10 punktów. W badaniu Axios ustalono, że 42 proc. ankietowanych dorosłych Latynosów stwierdziło, że popiera budowę muru lub płotu wzdłuż całej granicy między Stanami Zjednoczonymi a Meksykiem. Stanowiło to wzrost o

12 punktów w porównaniu z grudniem 2021 r. Ponadto 64 proc. Latynosów stwierdziło, że popiera przyznanie prezydentowi uprawnień do zamykania granic w sytuacji, gdy zbyt wielu imigrantów próbowałoby przedostać się do USA.

ZAPOMINAMY O PRZESZŁOŚCI

Wyniki nadań CBS skłaniają do refleksji. Tym wszystkim, którzy wspierają pomysły masowych deportacji i cieszą się ze zmiany nastawienia społecznego do imigrantów, warto przypomnieć jak wielu naszych rodaków mieszkających dziś w USA ma za sobą okres pobytu bez ważnego statusu. Jeszcze przed zamknięciem prawnych furtek legalizacji zdobywali zielone karty dzięki życzliwym sponsorom, ciężkiej pracy i loteriom wizowym. Podobną drogą podążali także Latynosi.

„Nowy Dziennik” zawsze był gazetą imigrantów, a w okresie największej prosperity wydawnictwa, na przełomie XX i XXI wieku, spory odsetek czytelników stanowili imigranci bez ważnego statusu. W naszej społeczności wciąż żyją ludzie, którym mimo wieloletniego pobytu w USA, wciąż nie udało się zdobyć wymarzonej zielonej karty. Wiele naszych dzieci rodziło się w czasie, gdy przebywaliśmy w USA bez uregulowanego statusu lub przed momentem naturalizacji. Nabywały więc prawo do obywatelstwa dzięki prawu ziemi. Nakręcanie antyimigracyjnej nagonki to droga prowadząca donikąd, tym bardziej że większość opinii ekonomistów i tworzonych przez nich modeli wskazuje, że Ameryka ich po prostu potrzebuje migrantów. Choćby tylko po to, aby ktoś mógł pracować na nasze emerytury.

Podobne artykuły

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE

baner