New York, NY
61°
Fair
7:07 am6:16 pm EDT
Feels like: 57°F
Wind: 10mph ENE
Humidity: 76%
Pressure: 30.23"Hg
UV index: 1
11 am12 pm1 pm2 pm3 pm
63°F
63°F
64°F
66°F
66°F
FriSatSunMonTue
77°F / 52°F
55°F / 41°F
59°F / 45°F
66°F / 50°F
70°F / 52°F
Jesteśmy z Polonią od 1971 r.
Kultura
Społeczeństwo
Warto przeczytać
Polonia

Odszedł Jan Wiśniewski, menedżer Niemena i Jarockiej

12.05.2026
Jan Wiśniewski był osobą pogodną i miał duże poczucie humoru / Foto: ARCHIWUM MARII COTA-PUŁAWSKIEJ

W wieku niespełna 72 lat zmarł Jan Wiśniewski, były menedżer gwiazd polskiej estrady. Najbardziej znany był ze współpracy z Czesławem Niemenem oraz Ireną Jarocką. Był osobą samotną. Jego znajomi i przyjaciele organizują zbiórkę funduszy by pokryć koszty związane z kremacją i transportem urny z prochami do Polski, gdzie mieszka jego 92-letnia, bardzo schorowana mama. 

Wojtek Maślanka

Gdy dotarła do mnie wiadomość o śmierci Jana Wiśniewskiego, minął prawie miesiąc od momentu jego odejścia. Kolejne dwa tygodnie zajęło mi dotarcie do osób mających jakiekolwiek wiadomości mogące potwierdzić jego zgon i odnalezienie domu pogrzebowego, w którym obecnie znajdują się jego prochy. Zresztą oni też musieli poświęcić dużo czasu i cierpliwości by zdobyć niektóre informacje, a także dokumenty upoważniające ich – w imieniu mieszkającej w Wałbrzychu, 92-letniej Teresy Wiśniewskiej – do otrzymania wiadomości i podjęcia różnych decyzji związanych ze śmiercią jej syna. Dzięki ich staraniom oraz pomocy i przychylności Artura Dybanowskiego z Arthur’s Funeral Home na Greenpoincie Jan Wiśniewski nie został pochowany w komunalnym grobie, a jego ciało zostało skremowane. Teraz urna z jego prochami czeka na transport i pochówek w Polsce, gdzie wcześniej również muszą być załatwione odpowiednie formalności.

Jan Wiśniewski mieszkał samotnie w Jersey City, NJ, i niestety zmarł w samotności, w domu, podczas snu. Był osobą poważne schorowaną, przeszedł zawał, operację serca, a poza tym trzy razy w tygodniu musiał korzystać z dializ. Gdy przestał odbierać telefony i nie był widziany przez sąsiadów, jego znajomi zgłosili ten fakt do zarządcy budynku oraz na policję. 16 marca funkcjonariusze i odpowiednie służby weszły do jego mieszkania, gdzie znaleziono go martwego. Koroner stwierdził jego naturalną śmierć, która najprawdopodobniej nastąpiła w nocy z 12 na 13 marca.    

Jan Wiśniewski zmarł mając niecałe 72 lata / Foto: FACEBOOK JANA WIŚNIEWSKIEGO

 

Jan Wiśniewski był znany w polonijnym środowisku jako były menedżer kilku polskich artystów, a w szczególności Czesława Niemena oraz Ireny Jarockiej. Z nimi najdłużej współpracował i miał najlepszy kontakt. Był „chodzącą encyklopedią”, jeśli chodzi o wiadomości na temat polskiego show-biznesu z lat 80. i 90. Gdy pracowałem jako dziennikarz muzyczny w nieistniejących już polonijnych rozgłośniach – Polskim Radiu Rytm i Polskim Radiu 910 AM – to wielokrotnie gościł w moich programach – w „Muzycznej śmietance”, w „Muzyka gra” czy też w „Alei Gwiazd” – i chętnie opowiadał o różnych artystach, ich trasach koncertowych, życiu pozaestradowym, a także anegdotach z nimi związanymi. Jego wypowiedzi również często cytowałem w artykułach publikowanych na łamach „Nowego Dziennika”; ostatnio w styczniu b.r. gdy pisałem „Wspomnienie o Michale Urbaniaku”. Dzisiaj, niestety wspominamy Jasia… i już bez jego udziału. Na szczęście pozostał w pamięci wielu osób, znajomych i przyjaciół. Niektórych znał jeszcze z Polski.

„Janek przyjechał do Stanów Zjednoczonych w 1988 roku, w wieku 33 lat. W 1998 roku przeszedł zawał serca, a podczas leczenia w szpitalu doznał kolejnych komplikacji zdrowotnych. Po operacji na otwartym sercu zaczął mieć problemy z nerkami, po czym jedna z nich przestała funkcjonować, przez co musiał korzystać z dializ” – wspomina jego przyjaciel Stanley Kasprzyk, który również, jako perkusista, związany był z Czesławem Niemenem oraz Ireną Jarocką, a także Marylą Rodowicz, Urszulą Sipińską, Jerzym Połomskim i z grupami: Romuald & Roman, Ergo Band, Breakout oraz Breakwater z Krzysztofem Medyną. Tak więc zawodowo i prywatnie doskonale znał się z Janem Wiśniewskim, i pamięta jego amerykańskie życie.

„Po około dziesięciu latach oczekiwania na transplantację Janek miał wszczepioną zdrową nerkę, którą jego organizm odrzucił w czasie pandemii. Wówczas chciał odwiedzić mamę w Wałbrzychu, ale jako, że wtedy obowiązywały szczepionki, bez których nie można było latać samolotami, to się zaszczepił. Trzy dni później wylądował w szpitalu ponieważ przeszczepiona nerka przestała działać. Od tego czasu znów musiał korzystać z dializ w oczekiwaniu na kolejną transplantację. Co prawda miał dwie propozycje przeszczepu, ale okazało się, że oba organy pochodziły od osób z problemami zdrowotnymi, przez co było ryzyko, że nie będą dobrze funkcjonowały w jego organizmie” – wyjaśnia mój rozmówca. Wspomina też czasy artystycznej współpracy z Polski.

„Był wspaniałym człowiekiem i menedżerem Czesława Niemena oraz Ireny Jarockiej, a przez jakiś czas także Maryli Rodowicz. W pewnym momencie mieliśmy nawet okazję pracować razem, a tutaj w Stanach Zjednoczonych był jedyną kompetentną osobą, z którą mogłem godzinami rozmawiać o branży muzycznej, o tym co przeżyliśmy współpracując z artystami, z czym musieliśmy się zmagać w czasie komuny oraz przed stanem wojennym i tuż po nim, itd. Będzie mi bardzo brakowało tych naszych rozmów i wspomnień” – dodał na zakończenie Stanley Kasprzyk.

Jan Wiśniewski (z lewej) wraz z wokalistką jazzową Basią Moore i red. Wojciechem Maślanką / Foto: ARCHIWUM WOJCIECHA MAŚLANKI

Bardzo ciepło o zmarłym Janie Wiśniewskim wypowiedziała się wokalistka jazzowa, Basia Moore. „Był menedżerem z prawdziwego zdarzenia, dlatego w cudowny sposób poprowadził kariery utalentowanego Czesława Niemen oraz Ireny Jarockiej. Robił to w sposób wyjątkowy i był w swojej pracy bardzo profesjonalny. Ja życzyłabym sobie z nim współpracować, ale niestety nie miałam takiej szansy. Co prawda tutaj w Stanach Zjednoczonych czasem rozmawialiśmy o nawiązaniu współpracy, ale jednak, ze względu na jego problemy zdrowotne, do niej nie doszło – opowiada piosenkarka, która również bardzo ceni sobie znajomość z Janem Wiśniewskim. – Prywatne był bardzo ciepłym oraz fajnym kolegą i przyjacielem. Czasami godzinami rozmawialiśmy przez telefon. Opowiedział mi wiele ciekawych historii, i te rozmowy z nim były zawsze bardzo interesujące i urozmaicone. Ceniłam bardzo jego osobowość nie tylko tę zawodową, ale również prywatną” – dodała Basia Moore.

Jego zawodową pracę wspomina również Krystyna Prońko.

„Janka pamiętam z czasów kiedy był asystentem Jurka Bogdanowicza, menedżera Czesława Niemena. Kiedy Jurek się z tego wycofał, jego funkcję przejął Janek. Obydwaj panowie w jakimś momencie wyjechali Polski, o czym nie wiedziałam, bo nie mieliśmy zawodowego ani towarzyskiego kontaktu. Po wielu latach Janek przyszedł na któryś z moich koncertów, które akurat miałam w Nowym Jorku i przypomniał się. Poszliśmy na kawę i wspominki. Gdy wylatywałam do Polski, obdarował mnie drobnym upominkiem, który otworzyłam dopiero w Polsce. Była to woda kolońska 'Soul’. Jeszcze trochę mam na dnie butelki, i ciągle  pachnie, chociaż od tamtego czasu nie mieliśmy już kontaktu. No cóż przychodzimy odchodzimy…” – podkreśla Krystyna Prońko.

Okazuje się, że Jan Wiśniewski miał słabość do dobrych perfum, o czym wspomina kolejna moja rozmówczyni, jego sąsiadka, z którą przyjaźnił się od bardzo dawna.

„Z Janem znałam się ponad 20 lat. Poznaliśmy się w bardzo trudnym dla mnie czasie, gdy byłam w trakcie rozwodu. Bardzo mi wówczas pomógł swoim poczuciem humoru i pozytywnymi rozmowami. Często gościł w moim domu i rozmawiał też z moimi synami. Chętnie opowiadał o artystach, z którymi pracował, o ich koncertach, a także o tym jacy byli na co dzień. Dużo mówił o Czesławie Niemenie i o Irenie Jarockiej, ponieważ z nimi miał bardzo dobry i przyjacielski układ. Lubił utrzymywać kontakt z ludźmi i wśród nich przebywać, bo jak podkreślał wtedy się nie nudził, i nie myślał o chorobie. Zawsze był zadbany, dobrze ubrany i pachnący pięknymi perfumami, które uwielbiał” – wspomina Maria Cota-Puławska.

„Bardzo mi brakuje tych rozmów i jego obecności, bo wolałam z nim porozmawiać nawet o zwykłych rzeczach, niż spotkać się z jakąś marudną koleżanką emanującą negatywną energią” – dodała moja rozmówczyni.

an Wiśniewski (z lewej) i red. Wojciech Maślanka jako prowadzący koncert, na którym występowali: Basia Moore i Stan Borys / Foto: ARCHIWUM WOJCIECHA MAŚLANKI

Pozytywne nastawienie do życia, mimo wielu trudności na jakie napotykał każdego dnia, zauważył u Jana Wiśniewskiego inny jego znajomy.

„Był bardzo dobrym człowiekiem z niesamowitym poczuciem humoru, mimo że ciągle chorował, a także trzy razy w tygodniu chodził do szpitala na dializy. Poza tym jakiś czas temu przeszedł też operację serca. Gdy w ostatnim czasie z nim rozmawiałem to podkreślał, że źle się czuje i jest zmęczony tymi zabiegami, które miał od czasu Covidu, gdy przestała mu działać wcześniej przeszczepiona nerka. Jednak cierpliwie czekał na nową, ale niestety już się nie doczekał… – mówi ze smutkiem Roman Dmowski. – Mimo swoich problemów zdrowotnych Janek był niesamowicie pozytywnie nastawiony do życia i cieszył się każdym kolejnym dniem. Chętnie wracał wspomnieniami do czasu gdy był menedżerem Ireny Jarockiej i Czesława Niemena. Opowiadał nie tylko o ich koncertach, ale i o tym jacy byli poza sceną oraz o prześladowaniach z jakimi Niemen spotykał się ze strony komunistów, przez co, co jakiś czas wyłączał się zupełnie z życia publicznego” – dodał mój rozmówca. Zwrócił także uwagę na ogromną chęć odwiedzenia przez Wiśniewskiego rodzinnych i ojczystych stron.

„Prywatnie Jasiu był także wielkim patriotą. Bardzo tęsknił za Polską i od dawna chciał odwiedzić swoją mamę w Wałbrzychu, ale niestety w związku z dializami nie mógł tego zrobić. Powiedział mi także podczas jednej z naszych rozmów, że po śmierci chciałby być pochowany w Polsce” – podkreślił Roman Dmowski.

W związku z tym, że Jan Wiśniewski nie ma w Stanach Zjednoczonych żadnej rodziny, a jego 92-letnia mama mieszkająca w Polsce jest bardzo schorowana i cierpi na zaniki pamięci, jego znajomi i przyjaciele zorganizowali zbiórkę funduszy potrzebnych do opłacenia kremacji, transportu oraz pochówki w Wałbrzychu, skąd pochodzi. Charytatywna akcja prowadzona jest na stronie na GoFundMe pod nazwą: „Honoring 'Janek’ Memory – Coming Together for Jan’s Funeral” oraz pod adresem: 

https://gofund.me/db4a9940b

Planowana jest także msza żałobna za jego duszę, której termin i miejsce nie są jeszcze znane.

Podobne artykuły

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE