New York
54°
Cloudy
6:19 am7:33 pm EDT
11mph
49%
29.71
SunMonTue
72°F
72°F
72°F
Jesteśmy z Polonią od 1971 r.
Publicystyka
Opinie i Analizy

To będzie rok imigrantów

17.01.2024
FOTO: PAP/EPA Imigranci, którzy przybyli w ub. tygodniu z państw afrykańskich na Wyspy Kanaryjskie – grupa liczyła 1600 osób

Napięcia migracyjne na całym świecie rosną i trudno liczyć na to, że w najbliższych latach ulegną radykalnemu złagodzeniu

Tomasz Deptuła

To będzie rok, w którym często będziemy słyszeć o imigrantach. Nie tylko w USA, ale także w Europie. Temat ten rozpala ogromne emocje, które jeszcze bardziej rozpalać będą nadchodzące wybory – prezydenckie w Stanach Zjednoczonych i do wspólnego parlamentu Unii Europejskiej na Starym Kontynencie.

Napięcia migracyjne na całym świecie rosną i trudno liczyć na to, że w najbliższych latach ulegną radykalnemu złagodzeniu. Masowe przemieszczenia ludności wynikają nie tylko z różnic w poziomie życia. Doprowadzają do nich konflikty, akty przemocy, kryzysy czy rozpad struktur państwowych, a także kataklizmy i klęski żywiołowe. Te ostatnie przybierają na sile w związku ze zmianami klimatycznymi, stając się kolejnym powodem, dla którego o masowych migracjach na pewno jeszcze długo będzie bardzo głośno.

KAMPANIA Z MIGRANTAMI

Kryzys migracyjny w USA stał się gorącym tematem politycznym na wiele miesięcy przed rozpoczynającą się kampanią wyborczą do Białego Domu. Napór na południową granicę nie słabnie – w stronę Stanów Zjednoczonych próbują się przedostać migranci nie tylko z Ameryki Środkowej, Południowej i strefy Karaibów, ale także z innych kontynentów – Azji i Afryki. Liczba zatrzymań na granicy z Meksykiem osiągnęła rekordowe poziomy. Widzimy to na ulicach największych miast, Nowego Jorku nie wyłączając, bo rządzone przez republikańskich gubernatorów pograniczne stany zaczęły wysyłać do tzw. miast-sanktuariów autobusy z tysiącami imigrantów. Wydatki związane z koniecznością zapewnienia im dachu nad głową rujnują lokalne budżety, przed czym ostrzega także burmistrz Wielkiego Jabłka Eric Adams, wraz z gospodarzami Denver i Chicago, domagając się od rządu federalnego dodatkowych funduszy. Gubernator Teksasu Greg Abbott, współinicjator wysyłania imigrantów na północ, próbuje także penalizować nieudokumentowaną imigrację w swoim stanie. Budzi to jednak poważne konstytucyjne wątpliwości, bo polityka imigracyjna należy do kompetencji rządu federalnego.

SLOGANY ZAMIAST DYSKUSJI

Sytuacja na południowej granicy politycznie przynosi zyski republikanom, którzy mogą krytykować demokratyczną administrację za brak zdecydowania. Donaldowi Trumpowi, najpoważniejszemu kandydatowi do nominacji z ramienia GOP, pozwala to m.in. na zgłaszanie takich propozycji, jak przeprowadzenie interwencji wojskowych na terytorium Meksyku czy zakwestionowanie 14. Poprawki w zakresie przyznawania obywatelstwa osobom urodzonym na terytorium USA. W tej licytacji na rozwiązania realne i nierealne nie dają się prześcignąć również inni republikańscy kandydaci do Białego Domu, ale także wśród proimigracyjnych zwykle demokratów słychać coraz więcej głosów krytycznych wobec tego, co się obecnie dzieje. Jednym z wymiarów kryzysu jest także uzależnienie poparcia pomocy wojskowej dla Ukrainy i Izraela przez republikanów od zaostrzenia polityki azylowej. Niestety w przeszłości pojawienie się tematu imigracji w kampaniach wyborczych nie sprzyjało racjonalnej dyskusji na temat reform systemu imigracyjnego, spychając dyskurs w strefę stereotypów, fake newsów, ksenofobicznych sloganów i emocjonalnych reakcji. To wszystko utrudni rozmowy o tym, co naprawdę trzeba zrobić, czyli o zmianach w prawie imigracyjnym i pomocy dla krajów, które są źródłem migracji.

EUROPA TEŻ MA PROBLEM

Zalew migrantów przeżywa także Europa. Liczba składanych wniosków azylowych w 2022 roku była już wyższa niż podczas kryzysu migracyjnego z 2015-2016 roku. Pełnych danych za 2023 rok jeszcze nie znamy, ale skala problemu była porównywalna. Do krajów Starego Kontynentu prowadzi co najmniej kilka szlaków przerzutowych, głównie z Afryki, Azji i Bliskiego Wschodu. W ostatnich latach Rosja i Białoruś podjęły także próby destabilizacji krajów wschodniej flanki NATO uruchamiając trasy przerzutowe do Polski, Litwy, Łotwy, Estonii, a ostatnio także Finlandii.

Unia Europejska osiągnęła 20 grudnia ub.r. wstępne porozumienie dotyczące wspólnego paktu o imigracji i azylu. Budzi on spore kontrowersje z wielu powodów. Po pierwsze, wprowadza elementy wspólnej polityki imigracyjnej dla całej UE, co dla eurosceptyków oznacza zrzeczenie się prerogatyw poszczególnych państw. Po drugie, wprowadza mechanizm przymusowej relokacji uchodźców, czyli tzw. wymuszonej solidarności. Oznacza to obowiązek przyjmowania określonych kwot migrantów z rocznej puli 30 tys. osób lub płacenia za ich utrzymanie. Polska miałaby podstawy do wyłączenia z obowiązku przyjmowania relokowanych imigrantów, z powodu obecności na jej terytorium ogromnej liczby uchodźców z Ukrainy, ale do tej pory nie usłyszeliśmy żadnych konkretów w tej sprawie.

Ale pakt o imigracji i azylu ma też i swoją drugą stronę, jaką ma być zaostrzenie kryteriów przyznawania azylu i przyjmowania cudzoziemców spoza UE. Oznaczać to będzie stanowcze działania w przypadku odmowy udzielenia ochrony międzynarodowej i odsyłanie ludzi z powrotem. Już teraz protestują przeciwko takim rozwiązaniom Zieloni i ugrupowania lewicowe, powołując się na prawa człowieka. Biorąc jednak pod uwagę wzrost nastrojów populistycznych w Europie możemy się spodziewać raczej zaostrzania przepisów imigracyjnych, niż ich łagodzenia. Zrobiła to właśnie Francja, ku radości Frontu Narodowego Marie LePen, ograniczając prawa imigrantów do świadczeń i przyspieszając procedury imigracyjne. Pomysły na ograniczanie migracji ma także Holandia, gdzie władzę właśnie przejęli populiści, a także Niemcy, gdzie próbuje się neutralizować rosnące wpływy ksenofobicznej Alternatywy dla Niemiec. Tu także rozważa się ograniczenie hojnych świadczeń socjalnych, a także wywożenie kandydatów do azylu poza Unię Europejską. Wśród propozycji pojawiły się takie kraje, jak Mołdawia, Gruzja czy Ghana.

Włochy, zalewanie przez migrantów z Afryki, ogłosiły właśnie plany otwarcia obozów dla migrantów w… Albanii, i to za unijne pieniądze. Z kolei będąca już poza UE Wielka Brytania, w ramach zaostrzania polityki migracyjnej zamierza przewozić azylantów do Rwandy i tam rozpatrywać ich wnioski.

Wszystkie te problemy to znak naszych czasów. Problem masowych migracji nie zniknie, niezależnie od skali podejmowanych działań. I na pewno w 2024 roku trudno będzie o jakieś poważne rozstrzygnięcia w tej sprawie. Co nie znaczy, że o imigrantach nie będzie głośno. Choć na pewno ci, którzy przybywają z nadziejami do bogatszej części świata, nie takiego zainteresowania by sobie życzyli.

Podobne artykuły

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE

CO GDZIE KIEDY

baner