New York
41°
Clear
6:58 am4:30 pm EST
5mph
59%
30.14
WedThuFri
59°F
45°F
48°F
Jesteśmy z Polonią od 1971 r.
Publicystyka
Społeczeństwo
Polonia

Urodzinowe spotkanie w siedzibie Stowarzyszenia Obywateli Polsko-Amerykańskich

14.08.2022

Gratulujemy pomysłu „społecznych” urodzin. To wielka sprawa, szczególnie dla polonijnego, lokalnego środowiska, przygotować tak duże spotkanie, aby wreszcie usiąść obok siebie i porozmawiać.

To była doskonała okazja, aby spotkać się z przyjaciółmi po latach, a także by zgromadzić członków organizacji, w której działam.

Goście dopisali w stu procentach, a sprzyjały im doskonała kuchnia, znakomity DJ, jak również pogoda.

Tak, goście przybyli nie tylko z okolicznych miasteczek, ale także z Manhattanu i Brooklynu. A uroczystość odbyła się w Klubie Polish American Citizens Society w Allentown, PA, we własnej siedzibie tego stowarzyszenia, odnowionej i częściowo wyremontowanej (z planami na dalszą rozbudowę).

Wśród rozmów ciągle przewijały się wspomnienia. Porozmawiajmy więc o tym, jak wyglądały początki życia Pana w Stanach Zjednoczonych?

Przyleciałem tu 29 grudnia 1958 roku z rodzicami, jako kilkuletnie dziecko, i z młodszym bratem. Rodzice mojej mamy opuścili Polskę jeszcze przed II wojną światową. Rodzina osiedliła się na Queensie, gdzie należeliśmy do polskiej parafii św. Józefa. Rozpocząłem naukę w pierwszej klasie, nie znając zupełnie języka angielskiego. Potem edukację kontynuowałem w Brooklyn Technical High School i Stevens Institute of Technology w Hoboken, NJ. W tym czasie moi rodzice przenieśli się do Floral Park na Long Island.

Historyczne zdjęcie z Greenpointu – tablica informująca o istnieniu w tym miejscu szkoły  FOTO: ARCHIWUM IRR

To duża odwaga dla młodego człowieka tuż po studiach na podjęcie biznesowej decyzji o otwarciu Szkoły Języka Angielskiego na Greenpoincie.

Przeprowadziłem się na Greenpoint w 1977 roku, tam poznałem moją przyszłą żonę Irenę i wkrótce pobraliśmy się. W tym czasie na Greenpoint przybyła spora grupa rodaków, która nie znała języka angielskiego. Kilka osób poprosiło mnie o prywatne korepetycje i tak zorganizowałem małą grupę chętnych. Zajęcia prowadziłem w piwnicy domu ciotki mojej żony. Widząc jednak duże zainteresowanie nauką języka angielskiego na Greenpoincie, wynająłem lokal przy Engert Ave, i zorganizowałem tam klasy. Ponieważ coraz więcej osób zapisywało się do szkoły, zatrudniłem nauczycieli, a także wynająłem kolejne miejsce do nauczania. Przybywało uczniów, próbowałem znaleźć odpowiednią przestrzeń dla szkoły z większą liczbą klas, ale na Greenpoincie nie było dostępnych budynków, które nadawałyby się na sale lekcyjne. Agent nieruchomości pomógł mi wynająć duże mieszkanie nad Citibankiem na Manhattan Ave, i to była nasza pierwsza siedziba. W 1981 roku otworzyłem Greenpoint English School. Z powodu szybkiego napływu emigrantów szkoła się rozrosła, tym bardziej że cieszyła się dobrą opinią. Przy naszych maksymalnych możliwościach mieliśmy zajęcia również w sąsiednich budynkach – przy 837, 849 i 861 Manhattan Ave. Ostatecznie do szkoły w ciągu 25 lat jej istnienia uczęszczało około 15 tysięcy uczniów. Szkoła prowadziła również usługę tłumaczeniową, która istnieje do dziś, oraz kursy komputerowe pod nazwą Computech Learning Center.

Zauważyłem przy tym, że Greenpoint English School stała się naturalnym miejscem spotkań ludzi i wymiany informacji o życiu w Stanach Zjednoczonych. Przychodzący na zajęcia wymieniali się informacjami o pracy, wynajmie mieszkań, nawiązywali przyjaźnie. Widząc to otworzyłem Klub Europa w 1994 r., który prowadziłem przez kilka lat i później przekazałem też przedstawicielowi Polonii. Klub istnieje do dziś, tylko pod inną nazwą.

Szkołę zamknąłem w 2006 roku, gdy Citibank potroił czynsz, a jednocześnie spadła liczba zapisów, gdyż zmniejszyła się emigracja Polaków do USA.

Czy przeprowadzka do Pensylwanii przerwała Pana kontakty z Polonią?

W 2007 roku przeprowadziłem się z żoną do Lower Saucon w Lehigh Valley. Byliśmy bardzo szczęśliwi – to urokliwe miejsce, piękna przyroda… Ale życie napisało swój scenariusz. W 2016 roku zmarła moja żona Irena.  Nie ukrywam, że był to czas moich rozmyślań i pewnej izolacji. Jednak w 2019 uznałem, że chcę ponownie współpracować i mieć kontakt z Polonią, która zamieszkuje tę okolicę – wstąpiłem do Stowarzyszenia Obywateli Polsko-Amerykańskich (Polish American Citizens Society of Allentown – www.pacsallentown.com). Organizacja została założona w 1937 roku i ma siedzibę w Allentown przy 446 N Front St. Moja funkcja w niej to przede wszystkim działania związane z promocją.

Józef Janik, prezes Stowarzyszenia Obywateli Polsko-Amerykańskich, prezentuje certyfikat powstania organizacji FOTO: ELŻBIETA POPŁAWSKA/NOWY DZIENNIK

Cieszę się, że dzięki mojej uroczystości urodzinowej mogłem spotkać się z nauczycielkami z Greenpoint English School: Mariolą Król, Haliną Malinowski, Bożeną Brzozowski z Biura Tłumaczeń GES, z moją rodziną, a także z członkami Stowarzyszenia Obywateli Polsko-Amerykańskich. Bardzo im wszystkim dziękuję, że zaszczycili mnie swoją obecnością. To była dla mnie wielka radość.

Rozmawiała Elżbieta Popławska

Podobne artykuły

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE

CO GDZIE KIEDY