New York, NY
63°
Fair
7:07 am6:16 pm EDT
Feels like: 63°F
Wind: 0mph NNW
Humidity: 70%
Pressure: 30.08"Hg
UV index: 0
4 am5 am6 am7 am8 am
61°F
59°F
59°F
59°F
59°F
FriSatSunMonTue
77°F / 54°F
57°F / 41°F
59°F / 45°F
66°F / 50°F
72°F / 52°F
Jesteśmy z Polonią od 1971 r.
Publicystyka
Społeczeństwo
Kultura
Polonia

Wielkanoc w polonijnych domach

13.04.2026
Koszyczek ze święconką przygotowany przez Martę Medynę / Foto: ARCHIWUM KRZYSZTOFA MEDYNY

Święta wielkanocne to czas, kiedy nie tylko w wymiarze religijno-duchowym odradza się nowe życie poprzez Zmartwychwstałego Chrystusa, ale także daje o sobie znać wiosna. Budząca się do życia otaczająca nas przyroda, w pewien sposób symbolizuje nowe narodziny, podobnie jak jajko z tzw. święconki, które jest nieodzownym elementem koszyczka, z którym wierni udają się do kościoła, by poświęcić pokarmy spożywane później podczas śniadania wielkanocnego. To wszystko wpływa także na sposób w jaki spędzamy ten wyjątkowy dla każdego świąteczny czas. W większości polskich rodzin Wielkanoc to święto, które nasi rodacy wykorzystują do spędzenia w rodzinnym gronie zarówno w wymiarze duchowym jak i rekreacyjnym. „Nowy Dziennik” postanowił sprawdzić, jak Święta Wielkanocne obchodzą znani polonijni liderzy i działacze.

 

Konsul generalny RP w Nowym Jorku Mateusz Sakowicz:

„Wielkanoc to okres szczególny dla Polaków niezależnie czy są w kraju czy za granicą i nie inaczej jest w naszym przypadku. To wyjątkowy czas w wymiarze duchowym i rodzinnym. Staramy się, by mimo odległości od kraju zachować polskie tradycje. Na szczęście w Nowym Jorku to nie stanowi problemu. Weźmy świąteczny stół – wszelkie półprodukty są na wyciągnięcie ręki – nie brakuje u nas sałatki jarzynowej, jajek i świątecznych potraw, które przywołują smak domu. Odnośnie do sałatki, to rzecz jasna mojej żony uważam za najlepszą. Jestem z tych co wolą z groszkiem, ale gdy mam okazję zjeść z jabłkiem, albo nawet z dodatkiem kukurydzy, to zawsze chętnie.

To także czas na chwilę oddechu: spacer, wyjazd do znajomych poza miasto, by choć na moment zwolnić tempo, poprzyglądać się budzącej do życia przyrodzie. Najważniejsze jednak jest połączenie z bliskimi w Polsce – rozmowy, życzenia, wspólne świętowanie na odległość, które przypomina, jak silne są nasze więzi, niezależnie od miejsca na świecie. Ten rok będzie dla nas szczególny, jako że uda nam się zobaczyć z częścią rodziny nie za pośrednictwem ekranu a w rzeczywistości, co jest bezcenne”.

Konsul generalny Mateusz Sakowicz wraz z małżonką Bogną Bernaciak-Sakowicz uwielbia wiosenne spacery i podglądanie budzącej do życia przyrody / Foto: ARCHIWUM MATEUSZA SAKOWICZA

Dr Iwona Korga, prezes i dyrektor wykonawcza Instytutu Piłsudskiego, skarbnik w Radzie Dyrektorów Polsko-Słowiańskiej Federalnej Unii Kredytowej oraz Wielka Marszałek Parady Pułaskiego 2026:

„Wielkanoc w moim domu ma charakter religijny i polski. Święta te związane są z udziałem w nabożeństwach Triduum Sacrum. Razem z córką malujemy jajka wielkanocne, dawniej były to pisanki kolorowe w stylu dziecinnym, teraz tak jak u mnie w domu rodzinnym w Krakowie gotujemy jajka w łupinach z cebuli i mają wtedy piękny brązowo-czerwony kolor. W Wielką Sobotę święcimy koszyk z pokarmami, a w Wielką Niedzielę wspólnie zjadamy rodzinnie  śniadanie wielkanocne, na które składa się święconka i inne specjały świąteczne. Na stole króluje babka i sernik, staram się je piec własnoręcznie i oczywiście żurek świąteczny. Wielkanoc to piękny czas odnowy i nadziei oraz wiary”.

Dr Iwona Korga święta wielkanocne zawsze spędza w rodzinnym gronie. Na zdjęciu wraz z mężem Krzysztofem i córką Aleksandrą podczas szarfowania na Wielkiego Marszałka Parady Pułaskiego 2026 / Foto: WOJTEK MAŚLANKA/NOWY DZIENNIK

Jadzia Kopala, wiceprzewodnicząca Głównego Komitetu Parady Pułaskiego oraz Wielka Marszałek Parady Pułaskiego 2020-2021:

„Dla mnie najważniejsze jest podejście do Wielkanocy od strony religijnej, bo takie doświadczenie wyniosłam z rodzinnego domu, i tak też jest przez cały czas, odkąd mieszkam w Stanach Zjednoczonych. Wiąże się to oczywiście z rodziną, która również zawsze jest dla mnie najważniejsza. Tak więc często razem uczestniczymy w nabożeństwach związanych z Wielkim Czwartkiem, Wielkim Piątkiem, Wielką Sobotą i oczywiście z Wielką Niedzielą. W przeszłości zaraz po rezurekcji spotykaliśmy się na rodzinnym śniadaniu wielkanocnym, ale obecnie młodsze pokolenie chodzi w Wielkanoc nieco później do kościoła więc i śniadanie zostaje trochę opóźnione. W związku z tym, że moi synowie założyli już swoje rodziny i również mają dzieci, to niestety nie zawsze udaje nam się usiąść przy stole w komplecie, ale oczywiście nadal zachowujemy rodzinny charakter spędzania Świąt Wielkanocnych, podczas których dominują polskie tradycje i potrawy. Dodałam też do nich pewien amerykański zwyczaj chowania jajek, które później nasze wnuki szukają i w ten sposób mają świąteczną frajdę. A jeśli chodzi o pielęgnowanie polskich tradycji to oczywiście, to co spożywamy w Wielkanoc musi być poświęcone. Kiedyś co roku chodziliśmy z koszyczkiem do kościoła, ale obecnie w Wielką Sobotę odwiedza nas zaprzyjaźniony z naszą rodziną ksiądz – który dawał nam ślub i chrzcił nasze dzieci oraz wnuczęta – i święci pokarmy w naszym domu, a później wszyscy jedziemy do kościoła na mszę św. W Wielkanoc na naszym stole króluje biały barszcz lub żurek z jajeczkiem i białą kiełbasą, różne sałatki i ciasta. Sama też robię baranki i zające, jak kiedyś w Polsce, a kuzynka przygotowuje smaczne baranie mięso. Nie może również zabraknąć pisanek, które sami malujemy. Robię też chruściki, które uwielbia moja wnuczka Olivia, a nawet pomaga mi w ich przygotowaniu. Tak więc nie tylko staram się podtrzymywać nasze polskie tradycje i zwyczaje wielkanocne, ale także przekazuję je młodszym pokoleniom”.

Jadzia Kopala uwielbia kwiaty, które w okresie wielkanocnym budzą się do życia / Foto: ARCHIWUM JADZI KOPALI

Agnieszka Granatowska, dyrektor wykonawcza Centrum Polsko-Słowiańskiego:

„Święta wielkanocne w moim rodzinnym domu to czas na złapanie oddechu od codziennej gonitwy. Spędzamy je pielęgnując polskie tradycje wielkanocne. Święcimy pokarmy w koszyczku wielkanocnym. Z racji tego, że każdego roku ksiądz święci pokarmy w Centrum Polsko Słowiańskim, również my pracownicy przynosimy swoje koszyczki do poświęcenia. Oczywiście potrawy robimy sami, nie kupujemy na święta gotowych dań w polonijnych sklepach. Celebrujemy bycie razem z rodziną. Sami gotujemy żurek i wszystkie inne przysmaki na Wielkanoc. Na naszym wielkanocnym stole w roli głównej goszczą jajka oraz różnego rodzaju sałatki. Uwielbiamy naturalne dekoracje na Wielkanoc, więc nie może zabraknąć przepiórczych, urokliwych jajek oraz tych gotowanych w łupkach z cebuli lub z buraków, które najpierw stanowią dekorację stołu, a następnie ze smakiem zjadamy je w żurku. Unikamy przepychu i objadania się przy suto zastawionym stole. Natomiast więcej uwagi skupiamy na tym, aby te wolne chwile wykorzystać aktywnie w miłej rodzinnej atmosferze. Moi najbliżsi uwielbiają spędzać czas na łonie przyrody, która właśnie o tej porze roku budzi się do życia. Po wielkanocnym śniadaniu, zazwyczaj jedziemy za miasto do lasu na długi spacer z psami”.

Znany saksofonista jazzowy Krzysztof Medyna i żoną Martą:

„Nasza tradycja związana ze Świętami Wielkiej Nocy to połączenie dwóch nieco różnych tradycji. Moja rodzina pochodzi z regionu Małopolski, natomiast tradycja męża to tradycja warszawska, ponieważ moja teściowa była warszawianką. Wspólnym elementem i symbolem świąt są oczywiście bazie, symbol wiosny i odrodzenia. Tak zwana palma to już tradycja z moich stron.

Podobnie jak większość z nas przed świętami przygotowujemy koszyk wypełniony wszelakim jadłem, takim jak różnego rodzaju wędliny, kolorowane jajka, chleb, masło, chrzan, ćwikła, ocet, sól, pieprz oraz tradycyjna babka. Wszystko owinięte w ażurową serwetkę i umajone zielonym. Tak zwaną święconkę zanosimy do poświęcenia do naszego kościoła Holy Name of Jesus w Stamford, gdzie w Wielką Sobotę ksiądz wita parafian aż cztery razy. Głównie z powodu wielkości parafii. W niedzielę po rezurekcji przygotowujemy śniadanie, na które składają się wędliny, sałatka jarzynowa zwana kiedyś włoską, jajka w majonezie, pieczona z cebulą biała kiełbasa, ćwikła, chrzan, grzybki marynowane oraz oczywiście chleb. Zanim zasiądziemy do stołu dzielimy się jajkiem, symbolem nowego życia i nadziei. Na obiad podajemy w zależności od wcześniejszej decyzji, pieczeń, pieczoną szynkę lub indyka (tradycja męża). Do tego ziemniaki pieczone w piecu, buraczki na ciepło i marchewka w sosie chrzanowym. Na deser babka i mazurki. Kolacja już niepotrzebna. W drugi dzień świąt już nie polewamy się wodą, bo dzieci dawno wyleciały z rodzinnego gniazda, a nam już się nie chce moczyć. Na temat śmigusa-dyngusa krąży w rodzinie męża historia, związana z jego narodzinami właśnie w drugi dzień Wielkiej Nocy. Urodził się nad ranem w szpitalu i kiedy radosna wiadomość dotarła do teścia, ten natychmiast obudził sąsiada, przyjaciela, którego żona została później chrzestną matką męża. Obaj panowie w nastroju nieokreślonej radości, siedząc przy stole w bieliźnie otworzyli butelkę spirytusu i rozcieńczając go kompotem z rabarbaru raczyli się nim ku chwale nowonarodzonego. Tak w wielkim skrócie wygląda nasza tradycja świąteczna. Wesołego Alleluja!”.

Wypowiedzi zebrał i spisał Wojtek Maślanka

 

Podobne artykuły

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE